WYWIADY

    BOMBER ZINE #2
    DEVIDA ET IMPERA ZINE
 
   BORN TO DIE ZINE
   
OLD TEMPLE MAGAZINE
    N.B.C. WEBZINE
    PSYCHO MAGAZINE
    PAGAN RECORDS
    SODOMA & GOMORA ZINE
    GAZETA WSPÓŁCZESNA (wrzesień 2007)
RECENZJE

    "Death Alive" DVD '07 (Metal Jeers Prod)
    "Imanusi / Blinded" split CD ' 05 (Metal Jeers Prod)
    "Portrait Of Fanatic" CDr '04 (self released)
    "Pathology Of Society" CDr '01 (self released)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



BOMBER #2 ZINE

EFFECT MURDER z impetem zasilił polską scenę death metalową, co udowadnia na profesjonalnie wydanym i zagranym demo "Pathology Of Society". Początki młodych zespołów zawsze są trudne, zwłaszcza gdy drogę do sukcesu utrudniają zwykłe, codzienne obowiązki. Mój rozmówca - Johny, przekonał mnie o tym w stu procentach...

Swego czasu ukazał się split EFFECT MURDER/ RECTAL SLUDGE nakładem Accusabilis Records/ 'zine & distro. Ta chałupnicza firma nie cieszy się dobrą opinią w podziemiu, naprawdę wiele osób już na nią narzekało; a to kradzieże, a to nie wywiązywanie się z zawartych umów itd... A jakie ty masz doświadczenia?

Witaj!!! Zacznę od tego, że czuję się zaszczycony udziałem w Bomber#2, jest mi niezmiernie miło, he, he. Wiesz, ostatnio dostaję sporo listów z prośbą o przesłanie taśmy demo itp. Dziwne jest jednak to, że wiele kolesi którzy mnie o to proszą, od razu proponują mi wywiady (geje - Karek), (których i tak później nie dostaję) bez uprzedniego przesłuchania taśmy. Wydaje mi się to śmieszne. W takich przypadkach czuję dystans do tego typu przedsięwzięć, które wydają mi się tylko i wyłącznie wyciąganiem materiałów promocyjnych. Gdy słyszę hasło "Robię 'zina, daj mi swój stuff" to przeważnie olewam to, albo żądam czegoś w zamian - nie ma sprawy. Przyznam że twój list potraktowałem z pewną dozą ignorancji, bo twoje hasło "fajnie gdybyś zdecydował się wysłać mi materiał promocyjny. Na razie mogę obiecać recenzję a potem zobaczymy" lekko mnie rozwaliło, hahaha! (A co miałem niby napisać. A może miałem zaproponować od razu wywiad, hehehe- Karek) Nie spodziewałem się jednak, że otrzymam Bombera#1 (który okazał się fajnym 'zinem - bez wazeliny) i udzielę do niego wywiadu, ha, ha. Zaskoczyłeś mnie kolego, rzadko spotykam takich jak ty - słownych ludzi.
I co jeszcze chcesz mi powiedzieć, lizusie za 5 groszy? Może wydusisz z siebie wreszcie coś konkretnego na temat Accusabilis Records ,ha ha ha...?
Niestety Andy z Accusabilis Records nie okazał się kolesiem, który dotrzymuje danego słowa. Moja historia z tym dupkiem zaczęła się jakiś rok temu. Wtedy to, wysłałem płytki promocyjne do wszystkich 'zinów jakie znałem. Po otrzymaniu stuffu Andy Dupa napisał mi, że chciałby wydać EFFECT MURDER jako split. Układ był prosty - on robi okładki (na kolorowym ksero) i przegrywa taśmy. Wszelkie koszta z tym związane brał na siebie, także nas nic to nie kosztowało. Miałem za to otrzymać 10 kaset ze splitem do własnej dyspozycji oraz pytanka do wywiadu do jego 'zina. Niestety, otrzymałem tylko jedną kasetę promocyjną i parę ulotek promocyjnych, nic więcej! Napisałem do niego list i napisałem mu, że jest pieprzonym rip-offem i niech spada na szczaw. Dałem sobie z tym spokój bo wiem, że nie ma sensu upominać się w tym przypadku o swoje bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Szkoda, że tak wyszło. My, jako zespół nic na tym nie straciliśmy co najwyżej odrobinę reputacji, bo nazwa EFFECT MURDER była reklamowana pod szyldem rip-offa. Niewątpliwie jest to największy niuans tej sprawy. Co do samych kaset, były nawet fajnie zrobione. Żeby ten kutas był w porządku wobec zespołów, to byłby plus. Moglibyśmy wtedy dotrzeć do większego grona maniax, tam gdzie nie dotarlibyśmy ze swoją płytką, dotarlibyśmy ze swoim splitem. A tak poza tym, to zawsze marzył mi się split z innym bandem - uważam to za świetny pomysł. Dalej jesteśmy zainteresowani wydaniem splitu i szukamy chętnych do współpracy. Jeśli ktoś jest tym zainteresowany to proszę o kontakt. Kończąc ten temat dodam, że o wiele więcej o Andym Dupie dowiecie się z takich 'zinow jak TOTAL DESTRUCTION 'zine #1 czy RISE FOR VICTORY #3, w których to obszernie przedstawiona jest sylwetka tego pana. Aha, może nie odpowiedziałem jeszcze na jedno pytanie, czemu zgodziliśmy się na wydanie splitu przez Andy'ego Dupę... Odpowiedź jest prosta: Zależało nam tylko i wyłącznie na promocji zespołu i aby jak największa liczba maniax zapoznała się z tym materiałem. Andy okazał się chujem i nic z tego nie wyszło. Dzisiaj mówię tak: precz z tym rip-offem!!!
Demo "Pathology of Society" uważam za naprawdę dobry materiał death metalowy, jednak Ty zdajesz się być nie do końca z niego zadowolony... Jakie błędy masz konkretnie na myśli? A może to tylko taki "syndrom artysty", objawiający się wiecznym niezadowoleniem z własnej pracy?
Ha, ha, coś w tym jest. Wiesz, akurat dzisiaj puściłem sobie ten materiał (po dłuższej przerwie) i gdy do końca go wysłuchałem to pojawił mi się uśmiech na ustach. Zastanawiałem się, jak my to zrobiliśmy do cholery, te utwory są świetne, mają w sobie to "coś" co mnie pociąga. Może to sentyment, sam nie wiem. Jedno jest pewne- jesteśmy dumni z "Pathology...", Gdyż ten materiał był dla nas- jako muzyków, bardzo ważnym krokiem do przodu. To właśnie na tym demie Bzyk i Konrad po raz pierwszy pokazuje swoje możliwości i z muzycznych dziewic stają się bardziej dojrzalsi i bogatsi w nowe doświadczenia. To był ich debiut i patrząc na efekt końcowy możemy być z siebie naprawdę zadowoleni. Bzyk i Konrad odwalili kawał dobrej roboty i to należy docenić. Natomiast ja także wraz z "Pathology..." zrobiłem duży krok do przodu, który okazał się dla mnie przełomowy. Byłem tu nie tylko kompozytorem całości ale i także "producentem" w studiu. Było to niezwykłe doświadczenie a tym bardziej, że udało mi się zrealizować swoje pomysły a przede wszystkim wizję, jaką miałem w swojej głowie. Ostatecznie wersja okazała się fantastyczna (może ostateczna ? - Rafalski). Gdy emocje po studiu już opadły zaczęliśmy patrzeć na to demo zupełnie inaczej. Dostrzegliśmy w nim masę błędów, niedociągnięć itp. One nas zmieniły i dzięki temu staliśmy się bardziej dojrzalsi. Wyciągnęliśmy stosowne wnioski i powiedzieliśmy sobie: "Musimy zmienić w muzyce to i to, jeszcze więcej popracować nad własnymi słabościami to być może za parę lat będziemy mogli się nazwać zespołem. Podnieśliśmy sobie poprzeczkę znacznie wyżej a to, co jest zawarte na "Pathology Of Society" przestało nas satysfakcjonować. To nasze niezadowolenie dotyczy głównie samego nagrania poszczególnych partii instrumentów. Byliśmy wtedy za słabi by to dobrze zrobić. Nie wiem, czy i dziś jesteśmy na tyle dobrze przygotowani by nagrać porządny stuff na płytę. Czeka nas jeszcze sporo pracy. Najważniejsze jest to, abyśmy się rozwinęli jako muzycy i czuli satysfakcję z tego, co robimy (czas pokaże, czy stać nas na coś więcej. Tak więc w przypadku "Pathology..." Miesza się w nas radość (z faktu istnienia demówki) z niezadowoleniem (jest zbyt słaba technicznie)
Przejdźmy jednak do bardziej konkretnych spraw - Zdarzyło ci się kiedyś podczas wieszania prania, że źle przyczepiłeś ubranie, które potem spadało na trawę albo na balkon sąsiada?
Cholera, pewnie że tak. W takich sytuacjach czuję jak gotuje mi się krew w żyłach. Wiesz, trzeba to podnosić z ziemi, porządnie wytrzepać i ponownie umyć - cholera wtedy bierze! Nie cierpię wykonywać tej samej czynności więcej niż raz (no, chyba, że sex - ha, ha). Pranie to nie dla mnie, ale niestety nie mam wyjścia. Nie mogę pozwolić na to by Matka prała mi bieliznę czy skarpety. Owszem, czasem się nad nią znęcam i daję jej dżinsy do prania. Zawsze wtedy mówi do mnie - "przecież ci niedawno je prałam, znów są brudne?" Nie lubi ich prać, zresztą pralka (moja kultowa Frania, ale o tym później) też za nimi nie przepada, ledwo co się kręci. Mokre są takie ciężkie, wiesz, co mam na myśli...
Jak to się stało, że człowiek grający w spokojniejszych klimatach - Via Mistica, postanawia nagle wyskoczyć z totalnie brutalnymi i miażdżącym materiałem Effect Murder, hmm?
Zastanawiam się, skąd wiesz o moim romansie z Via Mistica, nie pisałem Ci o tym (jeśli mam być szczery, to przeczytałem przy kolacji w Magicarium' zine#3... Hail Czarny i Matteo!! - Karek) Ten temat zawsze pomijam, gdyż nie chcę, by EFFECT MURDER miał coś wspólnego z tym zespołem. Denerwuje mnie też, że wszystkie recenzje w których kolesie piszą, że EFFECT MURDER to zespół Johnego z Via Mistica (o, dzięki że mi przypomniałeś! Zaraz to dopiszę, he, he, he! - Karek). Czy to kurwa jest ważne? Wychodzi na to, że EFFECT MURDER to tylko jakiś tam projekt. Oj, nie, EFFECT MURDER to normalny zespół a nie jakieś chwilowy wymysł. EFFECT MURDER to moje drugie wcielenie i tu znów pojawia się niezrozumiała dla mnie faza: Jak to możliwe, że koleś kiedyś gotyk, gra dzisiaj death. Jeszcze trochę a wyjdzie, że nie jestem prawdziwy i szczery w tym co robię, ha, ha... Z Via Mistica rozstałem się, ponieważ moja współpraca z pewnymi ludźmi wydawała się już od bezsensowna. Moja koncepcja muzycznie znacznie odbiegała od tego co chciała robić reszta kapeli. Poróżnił nas także Morbid Noizz, dla którego zdecydowanie mówiłem "NIE". Tak więc nie pasowaliśmy dłużej do siebie jako ludzie i muzycy. Nie było sensu dla mnie dłużej się z tym męczyć, postanowiłem odejść i poświęcić się raczkującemu wtedy EFFECT MURDER. Na pewno zastanawiasz się czemu akurat death metal? (To pytanie spędza mi sen z powiek... "Dlaczego on wybrał death metal zamiast gotyku, czemu śmierć, dlaczego agresja, dlaczego ten człowiek wybrał krętą ścieżkę Zła...? Czy to Szatan?? - Karek) Odpowiedź jest prosta: jest to granie, które daje pole do popisu dla mnie jako gitarzysty... Zawsze stawiałem na własny rozwój i chęć doskonalenia się. Death metal to nurt, który wymaga dobrego przygotowania technicznego a poza tym zawsze lubiłem ostrą rzeźnię. Massacre rules!!!
Czy utrzymujesz kontakty ze muzykami z Via Mistica? Co sądzisz o ich najnowszym materiale?
Czas naszej przyjaźni minął a nasze kontakty są sporadyczne. Po moim odejściu z zespołu okazało się, że nie mamy sobie nic do powiedzenia a co najgorsze, nic nas już nie łączy. Nawet, gdy się przypadkiem spotkamy, nie umiemy ze sobą rozmawiać, bo nie ma o czym. Jeśli chodzi o ich płytę, którą nagrali dla Morbid Noizz i która nigdy już się nie ukaże, to niestety nie mogę w pełni się o niej wypowiedzieć, gdyż jej nie słyszałem. Bardzo boli mnie to, że do tej pory nie dostałem od zespołu kopii tych nagranych utworów. Czuję się tym bardzo dotknięty i odbieram to jako lekceważenie mnie. Najwidoczniej zespół zapomniał o tym, kto był twórcą niemalże 75% muzyki i kto wypromował ten zespół w podziemiu. To dzięki mnie powstała Via Mistica i to ja nadałem jej ten melancholijno-doomowy klimat w muzyce. Zresztą, kogoś to obchodzi? Zastanawiałem się, dlaczego w ogóle się nad tym rozczulam, to już zamknięty rozdział mojego muzycznego życia.
Czy odgłos pracującej pralki nie przeszkadza Ci w innych zajęciach?
Stary, to mnie totalnie wkurwia. Wyobraź sobie, słuchasz muzy a tu nagle ktoś włącza Ci pralkę, która zagłusz wszystko. Nie byłbyś wtedy wściekły??! W takim wypadku należy zrobić:
A.)dać więcej czadu na wieży
B.) albo nasmarować pralkę
C.) wygonić matkę z domu
D.) poprosić ją aby odpoczęła itp.
Jest wiele skutecznych sposobów zwalczania odgłosów pracującej pralki. Wszelkie informacje i szczegóły na ten temat udzielane są na bezpłatnej infolinii 0 8000 666 999 666 (numer sprawdzony - Karek)
Podobno nie jesteście typem ludzi, którzy zamieszczają zboczone zdjęcia we wkładkach tylko dla tego, że rajcują ich klimaty gore... Powiedziałeś, że po prostu dotykasz spraw, które otaczają Ciebie i nasze społeczeństwo, ale w jaki sposób Ty się zetknąłeś z takimi patologiami jak kanibalizm, gwałty itd.?
Widzę, że żądasz ode mnie krwi, ha, ha! Wiesz, jest to dość prawdziwe by o tym nie mówić, bo w końcu kto z nas nie słyszał o molestowaniu seksualnym dzieci, czy znęcaniu się nad nimi. Wystarczy tylko włączyć telewizor by złapać doła. Same napady, rozboje, morderstwa na ulicach naszych miast, w jakim my świecie żyjemy? Osobiście nie czuję się dotknięty takimi sprawami jak przemoc w rodzinie itp. Ale to nie znaczy, że takie zjawiska są mi obojętne. Wszelkie patologie są nieustannie wokół mnie. Na osiedlu pełno jest pijaków, którzy za wino gotowi są okraść. Ich dzieci chodzą głodne i brudne a ich przyszłość nie prezentuje się zbyt ciekawie. Nawet inna sprawa, jakiś czas temu na sąsiednim osiedlu grasował pedofil. Jego ofiarami były małe dzieci, czyż to nie jest przygnębiające? Na całe szczęście policja złapała już tego pedała i być może już siedzi za kratkami. Wyobraź sobie, że Twoje dziecko może zostać zgwałcone przez jakiegoś świra. Wypuszczasz je z domu na plac zabaw a ono później przychodzi do Ciebie i mówi że jeden pan robił dziwne rzeczy... Kurwa to jest nasza rzeczywistość, w której przyszło nam dzisiaj żyć, dziś nie można czuć się bezpiecznie. Na całe szczęście żyjemy w kraju, który nie jest dotknięty żadną wojną, Nie wyobrażam sobie takiego kataklizmu jak w byłej Jugosławii i gdzie teraz odkrywa się masowe groby. Czy się przeżyje, w ogóle nie było tam pewne. Oto obraz zagłady ludzkości i to nie tak daleki od naszego kraju... Choć nasz egoizm mówi nam, że nie nasza sprawa, że to nas nie dotyczy. Nie możemy się stać obojętni i nieczuli. Przypomnij sobie 11 września 2001 roku, co wtedy czułeś (żebyś wiedział, że się bałem, bo byłem akurat w USA - Karek). Te wydarzenia tak od nas dalekie mają swoje konsekwencje i także w naszym kraju (spadki cen na giełdzie itd.) Ten zamach odbił się na całej gospodarce świata a jego skutki są dość wyraźne. Tak więc nie łudźmy się, że to co nam obce, nie grozi. Jeśli chodzi o kanibalizm, to chyba pomyliłeś nas z jakąś kapelą gore. W naszych tekstach nie ma nic z tego tematu.
Zrobiło się trochę dziwnie, co...? Proponuję zmienić temat na sprawy bardziej muzyczne i związane bezpośrednio z EFFECT MURDER, trak więc powiedz... Czy będąc czteroletnim dzieckiem wsadzałeś głowę do otwartej pralki wyobrażając sobie że jesteś w statku kosmicznym?
> Stary, nadal to robię! Cały czas czuję się dzieckiem i takie przeżycia emocjonalne wciąż są mi potrzebne. Powiem tyle - uwielbiam to. Nie wyobrażam sobie życia bez takich kosmicznych wojaży. Najlepsza faza jest wtedy, gdy uruchomi się bęben! To jest dopiero odlot, ha, ha!! Szkoda tylko, że Matka mi tego zabrania. Twierdzi, że to na nie źle wpływa. Ona widocznie mnie nie rozumie, że to jest moja pasja.
Z jakich pism pochodzą te drastyczne wycinki. Które umieściliście we wkładce?
Parę zdjęć wzięliśmy ze "Złego" oraz z albumu poświęconemu warszawskiemu gettu. Gdy zobaczyłem te zdjęcia to od razu wiedziałem ,że będą pasować do treści naszego przekazu. Ich klimat jest niepowtarzalny.
O ile się orientuję, EFFECT MURDER cierpi na chroniczne problemy ze składem... Czy zespół teraz istnieje, czy ma chwilę zastoju w poszukiwaniu nowych muzyków?
Effect Murder od początku swojego istnienia odbywa regularne próby. Nie znam takiego pojęcia jak "przerwa w graniu". Kocham próby i nie wyobrażam sobie życia bez takiego hałasu. Owszem z ludźmi to różnie bywa. Jedni przychodzą, inni odchodzą itp. Główny filar zespołu to ja oraz Bzyk (perkusista). Doskonale się rozumiemy i wiemy co jest najlepsze dla zespołu. Zaczynaliśmy razem i zapewne razem to skończymy (ha, ha), inaczej by zespół nie istniał. Wiele było takich chwil, że spotykaliśmy się tylko we dwóch i ćwiczyliśmy nasz materiał. Mimo to, nieustannie ciągnęliśmy ten wózek, choć przyznam że wielokrotnie łapały nas doły i zadawaliśmy sobie pytanie, czy uda nam się skleić to wszystko do kupy. Obecnie skład już się ustabilizował. Mamy już stałego basistę. Robimy teraz set koncertowy by pokazać się trochę ludziom. Co to za zespół, który by nie grał na żywo?! Mamy na swoim koncie dopiero jeden gig, co dla mnie jest absolutną porażką. Zbyt długo nie mieliśmy basu, stąd ta miernota. Mam nadzieję, że teraz to się zmieni.
Co ile dni robisz pranie? Czy masz tak, że po każdym praniu codziennie nosisz świeże majtki, a jak te się kończą, to przez kilka następnych dni chodzisz w tych samych (aż do następnego prania)?
To jest zbyt osobiste pytanie i muszę się zastanowić czy udzielić Ci tutaj odpowiedzi, ha, ha... Może następnym razem, a najlepiej spytaj się mojego menagera, on wie w końcu najlepiej!
"Pathology Of Society" nagraliście we trójkę; Czy myślałeś o poszerzeniu składu o jeszcze jedną osobę? Chyba że "trójka" to według Ciebie skład optymalny...?
Błąd, "Pathology Of Society" nagraliśmy we czwórkę, tyle, że ten czwarty był muzykiem sesyjnym. Marcin, bo o nim mowa, nagrał gościnnie partie basu. Zagraliśmy z nim jeden koncert i nasza współpraca dobiegła końca. Przez ponad pół roku funkcjonowaliśmy jako trio, bez basu. Jak już wcześniej wspomniałem, mamy już basistę w składzie, tak więc jest nas czworo: wokal, gitara, bas i perkusja. Jeśli miałbym jeszcze kogoś zaprosić do współpracy, to byłby to drugi gitarzysta. Przydałoby się to nam. Dwie gitary to duże możliwości, większy power etc. ale nie widzę odpowiednich kandydatów do tej funkcji. Jestem cholernie wybredny. Weźmiemy dopiero taką osobę, która będzie w 100% pasować do nas pod względem nie tylko muzycznym lecz także personalnym. Optymalny skład? Zdecydowanie trzy osoby: bas/wokal, gitara i perkusja (Krisium, Destruction, Venom, swego czasu Morbid Angel). Trzy osoby łatwiej się dogadują między sobą niż chociażby pięć. Taki skład jest niezwykle praktyczny. Niestety, mogę sobie tylko pomarzyć, może kiedyś... kto wie.
Na pewno układałeś już nowe utwory na następne demo... Czy zamierzasz zmierzać bardziej w kierunku czystego death metalu, czy może wybierzesz nieco cięższy, prostszy grind/gore?
Zdecydowanie EFFECT MURDER jest i będzie zespołem death metalowym. Ten gatunek jest najbardziej wymagający technicznie od grindu, a my uwielbiamy muzę pełną zakrętów i wygibasów, ha, ha. Myślę, że w tym stylu można bardziej rozwijać swoje możliwości, jest tu większe pole do popisu. Zresztą, zbytnio nie przepadam za grind/gore, który na dłuższą metę mnie nudzi. Jedyne, co mi się w nim podoba to sposób ryczenia. Uwielbiam niskie growlingi oraz te wszystkie chore wrzaski i pokręcone wstawki. Te elementy pojawiają się w naszej muzie. Nawet już teraz Konrad je stosuje, przez co utwory z "Pathology" zyskały nowy przekaz, kształt. Po nagraniu dema zauważyliśmy, że przydałoby się zmienić wiele rzeczy w poszczególnych utworach. Zabraliśmy się więc do ponownej pracy nad nimi, czego efektem jest poprawienie pracy perkusji oraz formy wokali Konrada. Obecnie, nasze stare utwory są jeszcze bardziej dopracowane technicznie, jesteśmy bardziej zgrani jako całość a Konrad do growlingów dodaje całą masę chorych wokali. Grind'u mogę sobie od czasu do czasu posłuchać (Squash Bowels, Sanity's Dawn- rules!), ale nie zdecydowałbym się na jego granie. Death metal kręci mnie do tego stopnia iż mam pierdolca na jego punkcie. Ostatnio kupiłem sobie Trash'em All z płytą "Apocalypse Of The Damned" Dissenter, która totalnie mnie zabiła.(mnie też!! Upadłem na podłogę i już nie wstałem - Karek). Albo ostatni stuff Lost Soul (też z Trash'em All), to jest kurwa jazda. Gdy słyszę solówki Jacka Góreckiego to szczęka mi opada, szczególnie podobają mi się te z "Scream Of The Mourning Star". Brutalność, finezja i zajebista technika - za to kocham ten gatunek.
Miałeś kiedyś jakieś problemy z bębnem od pralki? Czy pralka skacze ci, gdy włożysz do niej za mało prania? Jak sobie radzisz z podobnymi kłopotami?
Historia mojej Frani i jej niedomagań jest naprawdę wielka. Pamiętam, jak kiedyś Matka robiła pranie i zatarła wirnik (wiesz, ten od kręcenia wodą). Myślałem, że spaliła silnik, ale na szczęście okazało się, że zabrakło smaru. Musiałem się trochę nad pralką namęczyć zanim wróciła do pełnej sprawności. Mówiąc szczerze, to właśnie z wirnikiem mam zawsze najwięcej problemów, a poza tym to chodzi jak żyleta, ha, ha! Obecnie moja Frania jest nie do zajeżdżenia i nawet kilka ton prania jej nie zniszczy.
Jak oceniasz swoją przyszłość na scenie, niekoniecznie polskiej...? Piszę tak bo domyślam się, że wysłałeś demo również do zachodnich 'zinów i wytwórni...?
Nie bawię się w takie prognozy. Oceniam tylko swoje i kolegów umiejętności i wiem, że długo będzie jeszcze poczekać, zanim EFFECT MURDER zacznie coś znacznie ciekawego sobą reprezentować (czy Ty nie przesadzasz z tą skromnością? Ja wiem, że do Morbid Angel wciąż Wam daleko, ale kału to raczej nie puściliście puszczając w obieg "Pathology..." Kto zaprzeczy, ten głąb- Karek) Moim marzeniem jest uczynienie z Effect Murder profesjonalnej ekipy, zespołu z prawdziwego zdarzenia. Na razie jesteśmy bandą maniaków death metalu, którzy robią to co lubią (o to chyba chodzi, no nie...-Karek) Do ideału nam daleko, ale można sobie pomarzyć. Zawsze jest to jakiś cel, do którego zmierzamy, dla którego chcemy się realizować jako muzycy. Przede wszystkim chcemy czuć satysfakcję z tego co robimy, być z tym szczęśliwi, reszta może przyjdzie z czasem sama. Głupotą było by oceniać swoją wartość na podstawie recenzji 'zinowców czy jakichś "znawców" muzyki. Jeśli napisze Ci w recenzji, że mu się podobasz, że fajnie grasz, to czy to znaczy, że rzeczywiście jesteś dobry? Gówno prawda, to tylko złudzenie, odzew własnej pychy w którą popadamy. Dla mnie najważniejsze jest to, abym ja sam był z siebie zadowolony, usatysfakcjonowany swoją pracą w zespole. Większość recenzji w 'zinach piszą osoby, które kompletnie nie mają pojęcia o muzyce, nie znają jej głębi. Oni tylko piszą- podoba mi się albo nie i to wszystko. Nie potrafią nawet określić, czy zespół jest na dobrym poziomie technicznym, czy perkusista gra równo. Już wielokrotnie dostawałem pytania, w których pojawiało się pytanie czy mamy jakieś propozycje od firm itp. Głupoty. Żeby ten ktoś znał się na rzeczy nie zadawałby mi takich głupich pytań. Aby podpisać jakieś papierki trzeba naprawdę reprezentować sobą "Coś". Tylko najlepsze ekipy mogą na to liczyć, choć jak pokazuje życie (przykład giżyckiego Disharmony)- do tego też nie można być pewnym. Jesteśmy zbyt ciency by w ogóle o tym rozmawiać, może za klika lat, ha, ha. Pytasz, czy wysłałem nasze płytki do firm zachodnich. Odpowiedź brzmi- NIE! Nawet do żadnej z polskich firm tego nie zrobiłem. Olałem to, bo doskonale znam realia i nie bujam w obłokach. Poza tym cały czas cierpię na kompleks niższości (ha, ha) i nie chciałem pchać się tam, gdzie nie powinniśmy. "Pathology..." wydaliśmy sami na płycie i to było najlepsze co moglibyśmy dla siebie zrobić. Jak na debiutantów to wystarczy, może następnym razem zrobimy dla siebie więcej, ha, ha... Sporo naszych demówek dostało się jednak na zachód (dzięki licznym wymianom z dystrybucjami) i nic więcej z tego nie wynikło.
Czy możesz opowiedzieć o jakimś przykrym lub może śmiesznym wydarzeniu, które przydarzyło ci się podczas przygotowywania rzeczy do prania lub podczas samego aktu prania?
Największym dramatem jaki przeżyłem przed praniem był brak jednej skarpetki. Wściekłem się wtedy ogromnie i zacząłem penetrować wszystkie zakamarki mojej łazienki. Niestety, owa skarpetka nie znalazła się, co doprowadziło mnie do szału. Nie cierpię, gdy para jest niekompletna. Dziwne jest to, że takie sytuacje zdarzają mi się nagminnie (ech, nie tylko Tobie... uwierz mi na słowo- Karek), nie wiem co mam robić! Proszę, pomóż mi?! (im człowiek starszy, tym problemy większe- podobnie ze skarpetkami. Jak chodziło się do podstawówki czy nawet liceum to nikt z kolegów nie zwracał uwagi, jak miało się na nodze jedną skarpetkę czarną a drugą choćby ciemno-granatową, gdy nie było czasu żeby znaleźć drugą do pary. Teraz mam na to sposób. Wszystkie moje skarpetki są czarne i nie muszę się martwić układaniem, one po prostu są i tyle. Zastanawiam się tylko, czy to czyni mnie bardziej "true", bo jakby nie spojrzeć, wszystkie inne części garderoby posiadam w dość różnych kolorach... I dlatego, wśród osiedlowych metali jestem raczej szmaciarzem, ale to już nie ten temat- Karek)
Nie uważasz, że jesteście już na odpowiednim poziomie aby stworzyć stronę internetową EFFECT MURDER? Co sądzisz o internetowej promocji zespołów? A przy okazji powiedz, jaki masz stosunek do internetowych pism podziemnych?
Tyle pytań na raz, aż nie wiem od czego zacząć?! OK. Już wiem. Stronka internetowa to zajebista sprawa, lecz kosztowna. Aby mieć coś takiego, to po pierwsze- trzeba mieć kilka stów. Po drugie- Posiadać odpowiednie materiały, które mogłyby się tam znaleźć. Z jednym i z drugim w naszym przypadku jest problem. Kasa może by się znalazła choć i tak wolałbym za nią nagrać na przykład jeden nowy utwór. Największym niuansem jest tu brak odpowiedniej persony, która by fachowo ją zrobiła za stosunkowo niewielkie koszty. Nie jesteśmy jakimiś milionerami, których stać na wynajęcie profesjonalisty (który ostro ściąga kasę). Odnośnie punktu drugiego, to nie mamy się czym pochwalić. Stronka fajna jest wtedy, gdy zawiera dużo ciekawostek, fotek itp. My tymczasem mamy jedno demo, kilkanaście zdjęć i nic ponadto. Taki zasób materiałów jest śmieszny i nie widzę sensu aby dla niego bawić się w tego typu przedsięwzięcia. Jak nazbieramy trochę fotek i innych fajnych rzeczy, to czemu nie. Wychodzę z założenia, że jak coś robić to robić to zajebiście! Internetowa promocja zespołu? Hmm... Może być znacząca. Wiesz, nie mam komputera i takie sprawy jak internet są mi obce. Nie mam pojęcia o ile polepsza się znajomość kapeli na świecie, czy to przysporzy dodatkowych fanów. Na pewno taka stronka jest całościową prezentacją i można z niej wiele dowiedzieć się o kapeli, poznać jej muzę. To wiele ułatwia. Podsumowując, jest to zajebista rzecz, o ile wykonana z jajem.
Nie lubię webzinów, nie kręcą mnie. Dla mnie zin to szmata, którą mogę zabrać ze sobą do kibla. Zdecydowanie wolę szelest kartki niż brzęczenie monitora. Cholera ciężko jest mi tu także o tym mówić, bo co ja tu mogę skoro nie posiadam stałego dostępu do internetu. Jako ciekawostkę zaznaczę, że na kilku stronach webzinów są recenzje EFFECT MURDER. Wysłałem do nich swoje płyty a w zamian nie dostałem od nich ani kopii recenzji. Ich treść poznałem dopiero wtedy, gdy Konrad je ściągnął i przyniósł wydrukowane na próbę. Szczerze mówiąc, to pierdolę takich internautów, którzy to lubią dostawać płytki a potem mają Cię w dupie. Mam wrażenie, że ci kolesie wychodzą z założenia, że skoro recenzja jest już na ich stronie to zespół może ją sobie przeczytać. Pojebana sytuacja! Gdy wysyłam płytkę do 'zina, to chociaż dostanę jedną kopię do poczytania. W przypadku webzinow nie mam nic, nie lubię takich układów. Underground to nie wyciąganie od ludzi różnych rzeczy, lecz współpracowanie ze sobą, dzielenie się własną pracą. Taki układ ma sens. A jakie jest Twoje zdanie na ten temat? (Masz rację... Gdyby tzw. "fani podziemia" trochę więcej pomyśleli, poszli po rozum do głowy i odkryli w końcu prawdziwą ideę undergroundu, wszystko było by, lepsze, uczciwsze i... no wiesz braterskie, he, he... Utopia, człowieku, utopia- Karek)
Kiedy robisz następne pranie?
Ha, ha! Ty mnie chyba lubisz? Jeszcze nikt nie zadał mi tylu pytań dotyczących mojej ukochanej Frani. Dzięki, Stary, że dałeś mi szansę wyjawić światu całą historię moich przygód z pralką, praniem itp. Czuję że kamień spadł mi z serca...Jestem teraz lekki jak piórko! Unoszę się w górę, lecę, lecę... Mój Boże, ja naprawdę umiem latać!!! Lecęęęę...
"Fly on your way, like an eagle
Fly as high as the sun
On your way, like an eagle
Fly and touch the sun"
Konkurs!!! Ten, kto zgadnie z jakiego utworu jest ten refren, ten otrzyma płytę EFFECT MURDER. Kartki z prawidłowymi odpowiedziami proszę przesyłać na poniższy adres: I to by było na tyle. W następnym odcinku, (czyli gdy Effect Murder będzie miał już stronę www za kilka baniek oraz wydany album w zachodniej firmie), Johny opowie wam szczegółowo o swoich potyczkach z odkurzaczem. No chyba, że nie opowie, ale to w tej chwili mało istotne.
Karek
 

wróć na górę strony


DEVIDA ET IMPERA ZINE

-Saluto Johny! Na początek mam pytanie, które narzuca się samo. Jako pierwszy opuściłeś Via Mistica - dlaczego?
Konrad: Witaj Pawle! Kupę lat minęło odkąd po raz ostatni gościłem na łamach Twojego pisma. Przyznam się szczerze, że czuję się bardzo zaszczycony ponowną możliwością występu ha, ha. Pytasz o VIA MISTICA - dlaczego odpuściłem sobie ten band? Otóż w pewnym momencie przestałem odczuwać satysfakcję z grania w tym zespole. Liczne kłótnie i brak wspólnej koncepcji, co do przyszłości VIA MISTICA zmusiły mnie do podjęcia decyzji o emigracji. Wraz z moim odejściem nastały ciemne chmury nad zespołem, które wiszą do dziś. Aktualnie VIA MISTICA to wrak, żyjemy wspomnieniami - szkoda, że tak wyszło, tyle pracy poszło na marne. Kiedyś myślałem, że problem tkwi we mnie - okropnie myliłem się - ów problem tkwi wciąż w innej osobie, przez którą ten zespół stacza się coraz mocniej w dół. Cóż za smutna historia ha, ha.
Przed wydaniem "Patology Of Society" o EFFECT MURDER nie było raczej wiele słychać, a właściwie nic nie było słychać. Pewnie też niewiele ludzi w Białymstoku zdawało sobie sprawę, że mordercza formacja z pod znaku Death Metal szykuje się do ataku. Kiedy zrodził się pomysł założenia kapeli? Długo nosiłeś się z tym zamiarem, czy to był po prostu impuls (jak chęć pociągnięcia za spust na widok discomana)?
EFFECT MURDER to takie moje skryte marzenie, które już zacząłem realizować w ostatnich miesiącach gry w VIA MISTICA. Zawsze chciałem grać tego typu rzeczy, więc jeśli pojawiła się możliwość to czemu nie. Znalazłem odpowiednich ludzi, którzy podobnie jak ja mięli brutalną koncepcję muzyki i zaczęliśmy coś tam razem kombinować. Jesteśmy stosunkowo młodym bandem na białostockiej scenie, tak, więc nazwa EFFECT MURDER dla wielu wciąż jest tylko halucynacją. Od czasu do czasu atakujemy scenę naszymi dźwię-kami, niektórzy to doceniają inni olewają. Parę osób posiada nasze demo, w każdym bądź razie coś tam się dzieje, nie stoimy w miejscu.
Ciężka i extremalna muzyka jest "popularna" w Białymstoku, tak się przynajmniej mówi... Jakie są, więc opinie na temat Waszego materiału wśród ziomków i tym podobnych rzeźników?
Z tym bywa różnie. Spotkałem się z różnymi opiniami na nasz temat i każdy mówi co innego. Co dupa to inna opinia - nie wnikam. Sądzę, że wielu docenia naszą muzę, tak jak my w Białymstoku nie grał jeszcze nikt wcześniej - dlatego też debiutanckie demo "Patology Of..." daje mnóstwo powodów do plotek ha, ha.
Od wypuszczenia, "Pathology of Society" minął już ponad rok. Czy mógłbyś w paru słowach podsumować ten miniony czas?
Cóż tu mówić, troszkę nam się przydarzyło. Zagraliśmy kilka gigów, dostaliśmy kilka wywiadów i recenzji itp. Skupiliśmy się na pracy nad nowym materiałem i techniką gry. Krótko mówiąc z całą mocą idziemy do przodu.
Cała ta Wasza muza to istna bomba zegarowa, tylko czy silna na tyle by siać pożogę i zniszczenie w Podziemiu? Jak myślisz Johny publika zaakceptuje Wasz debiut czy zostaniecie kolejną niedocenioną formacją w natłoku powstających kapel Death?
Parę osób powiedziało mi tak - aby zakumać to co gracie, trzeba nad tym bardzo posiedzieć, wsłuchać się, poczuć klimat. Nasza muza nie jest łatwa w odbiorze i nie do każdego ona łatwo trafia. Jeśli chodzi o nasz podziemny status, to wydaje mi się, że trzeba przyjąć ten drugi scenariusz, o którym mówisz. Jesteśmy tylko jedni z miliona. Są setki świetnych kapel w Polsce, które swą muzą zabijają. My nie mamy żadnych asów w rękawie, po prostu gramy to co lubimy i nie wnikamy w szczegóły. To że nie łykają nas wcale mnie nie martwi, chcę się cieszyć tylko z tego, że mogę pograć sobie w kapeli, od czasu do czasu zagrać koncert, nagrać demo, to jest dla mnie istota tego co robię, a nie ilość recenzji i wywiadów.
Dobra to jeszcze raz przekornie Wam przykadzę... A co mi tam he! he! Wasza muza to delikatnie mówiąc niezła mikstura mięsistego grzania w stylu MORBID ANGEL & DEATH. Czy takie porównania wystarczają za rekomendację EFFECT MURDER?
Nie zgadzam się z tym. To porównanie jest w 100% nieadekwatne do tego co prezentujemy. (Ho! Ho! Zaczepnie nacierasz na moje szańce he! he! -ed.) Po pierwsze nie mamy w sobie nic z tych kapel, które wymieniłeś, (??? A ja za ciula nie mogę się z tym zgodzić. Sądzę, że dobrych wzorców nie należy się wstydzić. Ja bym się przynajmniej nie wstydził, a wręcz przeciwnie rozjebałaby mnie duma... Ha! Ha! -ed.) a po drugie MORBID ANGEL i DEATH mają swój niepowtarzalny styl, podrabianie bądź podjeżdżanie pod nich to dla mnie głupota. Nasza muza to chyba wypadkowa wielu koncepcji death metalu, (Więc DEATH i MORBID ANGEL też mają w tym swój udział tak, że 100% to nie do końca odpowiednia liczba. Bardziej adekwatna byłaby 66,6%, ale bez sensu teraz o tym pierdolić -ed.) w każdym bądź razie szukamy tej własnej drogi.
W dzisiejszych czasach sporo mówi się o coraz cieńszej linii dzielącej podziemie od komercji. Co wg Ciebie jest jeszcze podziemiem, a co już komercją? Czy w ogóle można mówić o komercjalizacji polskich kapel death metalowych? Jak sądzisz, od czego to zależy?
Temat rzeka, najlepsza dyskusja do piwka. Aby nie przeciągać od siebie powiem tak: jeśli ktoś gra to co lubi i nie ulega wpływom zewnętrznym to jest dla mnie ok. Jeśli ktoś nagrywa płytę tylko po to, aby ktoś mógł ją wydać wedle wcześniej ustalonych trendów to jest shit, którego nie toleruję. Poza tym wszystko leży w kwestii sumienia każdego z nas. Według mnie podziemie ma się z dala od komercji, bo przecież żadna z tysiąca kapel w nim się promująca nie idzie za kasą czy sławą. (Pewny jesteś? Przecież każdy buduje swą pozycję jak tylko może - ed) Kapele grają to co czują i to jest wspaniałe. Inaczej sytuacja ma się na rynku oficjalnym, gdzie kontakty i układy mogą znacząco wpływać na zespoły i ich muzykę. Wiele bandów na pewno słyszało już bełkot typu: jeśli nagracie tak, tak i tak wydamy to, jeśli nie to do widzenia. Jak myślisz, co oni wtedy robią?
Pytają: ile kasy z tego będziemy mieć? I po sprawie! A propos wkładki, nieczęsto zdarza się, by debiutująca kapela miała takie zajebiste wydanie... Kogo należy za to winić? Darnoghk Rec. Productions???
Koncept okładki opracowałem sam i przyznam się, że wyszło mi to świetnie, ż czego jestem bardzo zadowolony. Postanowiliśmy zrobić okładkę w drukarni, bo taniej nam to wyszło, niż korzystanie z ksero. Poszło w chuj kasy na studio, czego efekt jest zadowalający, to czemu mielibyśmy tego nie ubrać w porządną szatę graficzną. Wyszło nam z tego całkiem przyzwoite demo i dobry produkt marketingowy (dystrybucje chętnie to łykały). Jeśli chodzi o Darnoghk Rec. Productions - to przyznam się, że jest to taki nasz żart, mający na celu pokazanie ludziom tego, iż każdy band sam może wydać swój stuff, nie marnując czasu na szukanie wydawcy.
Czy za tytułem i oprawą graficzną kryje się jakieś głębsze znaczenie, które pragniecie przekazać słuchaczom, czy też ma ona po prostu przyciągać wzrok przeciętnego padlinożercy?
Już sam tytuł demo "Patologie Społeczne" jest swoistym kluczem. Ogólny koncept jest taki, by ukazać przykłady patologii, które mają miejsce w naszej rzeczywistości. Wycinki prasowe umieszczone w książeczce są tego dowodem. Te historie, o których mówimy w tekstach wydarzyły się naprawdę i są przykładem tego, jak bardzo rasa ludzka jest popierdolona. Czasem myślę, że wszyscy powinniśmy się leczyć ha, ha. Książeczka sama w sobie jest prowokująca i szokująca i oto mi chodziło, popycha do myślenia.
Z racji tego, że jestem poważnym człowiekiem he, he, popytam Cię o trochę pojebane sprawy, "bo przecież poważnie to się w grobie leży" jak to ujęli moi znajomi... Czy utwór "Patology" ma coś wspólnego z Freddy Krugerem i "Koszmarem z ulicy Wiązów"??? Wiesz o co mi chodzi?
W gruncie rzeczy to nie ha, ha. Ale już się domyśliłem, gdzie znalazłeś te powiązania. W jednym z motywów Konrad recytuje taką dość zabawną wyliczankę (raz, dwa -zgadnij kto, trzy, cztery - chcę więcej, pięć, sześć - chcę krwi, siedem, osiem - krwi mego taty), którą właśnie za wzór ściągnęliśmy z filmu o Freddym Krugerze. Choć tekst jest zupełnie inny i dotyczy czego innego, sam rytm jest bardzo podobny. Jest to jedyny element, który może skojarzyć się z "Koszmarem z ulicy Wiązów". Sam tekst mówi o molestowaniu seksualnym dzieci. O ile pamiętam F. Kruger miał raczej skłonności do szlachtowania niż gwałcenia.
No tak... Na płycie poruszacie tematy pewnych patologicznych zjawisk. Uważasz, że za mało się o tym mówi? A może zetknąłeś się z nimi osobiście?
Jak już wspomniałem wcześniej, owe patologie, o których mówimy (molestowanie seksualne dzieci, zbrodnie wojenne, pojebana, kaleka psychika) są nieodłącznymi elementami naszej rzeczywistości. Choć osobiście nie zetknąłem się z tym i chwała Bogu, nie uciekam od tego typu zjawisk. Żyjemy w społeczeństwie, które składa się z przeróżnych dziwolągów i kto wie, czy to kiedyś nas nie spotka. Nie chcemy tu robić z siebie żadnych pieprzonych psychologów, zwracamy tylko uwagę na to, co jest wokół nas. Być może sama wiadomość obecności i istnienia patologii społecznych zmieni nasze postępowanie czy stanowisko. Poczytaj sobie gazety, tam jest obraz tego w czym żyjemy - przerażające.
A czy EMTE to patologia?
Ha, ha, zaskoczyłeś mnie tym pytaniem. Szczerze mówiąc to nie wiem, gdyż nie czytałem EMTE. Ciężko jest wydawać sąd na kimś, o którym w ogóle nic się nie wie. Ja tego na pewno bym nie zrobił. Pani Chlastacz to potrafi - sam się przekonałem na własnej skórze. Pisać recenzję dema bez wcześniejszego dokładnego jego przesłuchania jest z pewnością podziemną patologią.
He! He! A telefony z pogróżkami dostawałeś? Nie - to żałuj! Jebitna sprawa! Widziałem, że i Ty sam piszesz co nieco dla underpressu... Jak czujesz się jako pismak?
Fajna zabawa, ale aktualnie nie mam czasu już na tego typu przyjemności. Praca, szkoła, muza - są to zajęcia zbyt czasochłonne, na pisanie nie ma już czasu i chęci. Zdecydowanie wolę poświęcać się kapeli, bo w tym mam największą satysfakcję. Czasem, jak coś mi najdzie, to biorę pióro i piszę co nieco (relacje z gigów, recenzje demo, zinów). Bardzo żałuję, że nie jestem w stanie tego kontynuować - takie życie. Być może kiedyś, gdy znajdę się na emeryturze ha, ha, dla zabicia czasu skrobnę co nieco dla podziemia.
Czytając sobie Wasze teksty i zamieszczone wycinki z gazet przypomniał mi się "Malowany Ptak" Jerzego Kosińskiego. Wertowałeś może tą książkę? Jeżeli nie, to polecam... A powiedz, co najchętniej czytujesz?
Niestety nie znam tej pozycji. Z moim czytaniem jest beznadziejnie. Już dawno nie sięgnąłem po żadną porządną literaturę, gdyż nie mam kiedy. Jedynie co czytam to pozycje naukowe związane z kierunkiem moich studiów. Czasem już rzygam tym i z chęcią wziął bym do ręki coś przyjemniejszego. Na gwiazdkę dostałem od mojej dziewczyny książkę pt. "Pianista". Od tamtej pory minęło już trzy miesiące, a ja nawet do niej nie zajrzałem. To jest dopiero patologiczna sytuacja ha, ha.
Jesteś już dużym chłopcem i pewnie rozglądasz się za dziewczynkami... Czy upatrzyłeś sobie jakiś materiał, na którym mógłbyś praktykować ala Markiz Do Sade?
Bycie sadystą to nie dla mnie. Choć jestem zatwardziałym metaluchem to wśród płci pięknej uchodzę za grzecznego i spokojnego chłopczyka. Dla mojej ukochanej jestem słodkim misiem, do którego nic innego jak tylko się nieustannie przytulać. Za to w łóżku jestem jak wulkan, nic mnie nie powstrzyma. Z pewnością wiedza o tym fanki, które przychodzą na nasze koncerty. Wszystkie je zaspokoić to nie lada wyczyn ha, ha.
A teraz pytanie kalibru 44... Czy myślałeś kiedykolwiek o samobójstwie? Jak sądzisz, czy czyn ten wymaga od delikwenta wielkiej odwagi czy jest przejawem tchórzostwa i słabej psychiki?
Potencjalnych samobójców należy otoczyć opieką lekarską jak i osób najbliższych. Jest to z pewnością problem, który dotyczy wielu naszych rówieśników. Każdy ma tam jakieś problemy, z którymi nie jesteśmy w stanie się uporać. Najłatwiej jest wtedy podciąć sobie żyły i po sprawie. Nie zastanawiamy się tylko nad tym, czy naprawdę warto to zrobić. Życie, choć jest pojebane, to zawsze można znaleźć w nim coś co da nam nadzieję i motywację do istnienia. Tylko słabi są zdolni do takiego kroku .Nie sądzę, by był to przejaw odwagi, komu chce się umierać tylko po to, aby sobie albo komuś coś udowodnić. Ci którzy nie radzą sobie z problemami życia, powinni szukać pomocy i oparcia w najbliższych. Oni nie zdają sobie sprawy z tego co robią, dlatego my powinniśmy pamiętać o takich osobach. Życie dotknęło mnie pewną bolesną historią, która skończyła się śmiercią. Choć nie było to samobójstwo, a cała sprawa miała troszkę inny wymiar, to do dziś męczy mnie sumienie, że nie pomogłem komuś, gdy tego najbardziej potrzebował. To nasza pieprzona obojętność!!! Nie dopuśćmy do tego, by przejęła władzę nad nami. Osobiście to nigdy nie myślałem o samobójstwie. Moje życie jest zbyt piękne, by je stracić, a śmierć i tak sama przyjdzie. Nie ma sensu się do niej spieszyć.
Jeszcze jedna kwestia związa-na z ludźmi tworzącymi death metal ciśnie mi się do gardła... Ostatnio można obserwować zwyżkowe tendencje kapel i zinów death/grind. Co sądzisz o narastającym boomie na death metal, wśród "pozerskich twardzieli", którzy nawet nie wiedzą co to; TERRORIZER, CORONER, CANCER, CARBONIZED... Nie uważasz, że może powtórzyć się pamiętna sytuacja z początku lat 90-tych, kiedy to deathcior święcił swój tryumf?
Wiesz, to jest kwestia bardzo trudna, ale trzeba o tym powiedzieć, co nie co. Po pierwsze to nie chcę na nikogo najeżdżać, bo każdy słucha to co lubi i basta. Po drugie dzieciaki nie mają pojęcia o istnieniu podziemia i setek metalowych kapel tamże działających. Ich jedyne źródło informacji na temat metalu to jedynie kolorowe pisemka dostępne w empiku. Trzeba wziąć też pod uwagę, że większość kapel under nie jest w stanie konkurować z tymi wielkimi, bo przecież taki małolat woli posłuchać płyty dobrze brzmiącej i profesjonalnie zagranej. Demosy zazwyczaj są słabej jakości a ich poziom artystyczny marny. ,Ci, którzy przychodzą na koncerty zazwyczaj nie wiedzą kto dla nich gra. Obserwuje swoje środowisko metalowe dochodzę do wniosku, że wiedza przeciętnego metalowca na temat metalu jest znikoma. (Tu się w pełni z Tobą zgadzam! ed.) Bum na death metal hm, coś w tym jest. Brutalne grzańsko jest teraz na piedestale, ponieważ ostatnimi czasy ukazało się mnóstwo fantastycznych płyt, które aż same proszą się o przesłuchanie. Jest ich teraz cała masa, stąd też ten bum. Jeśli o tym mówisz to znaczy, że czytasz kolorowe pisemka, bo to właśnie w nich najbardziej jest reklamowane takie granie. (Z kolorowych pisemek czytam tylko Hustlera i czasami CKM He! He! He! ed.) Zresztą każde wydawnictwo promowane przez oficjalną firmę z miejsca jest przedstawiane jako dzieło ponad inne, na tym polega reklama, czyż nie tak? Wydaje mi się, że owa sytuacja to tylko zbieg okoliczności istniejący w naszych chorych głowach. Dla fana black metalu nic się nie zmieniło, bo wciąż dostaje to, co lubi. New metal to jest dopiero bieżący trend, który według mnie zdechnie tak szybko jak powstał. Granie ala KORN niegdyś tak popularne, dziś jest już na dalszej linii. Jak powiedziałem już wcześniej w sercach fanów nie istniej coś takiego jak aktualna moda (no może w wśród dzieciaków, ale to już inna historia. Ja się cieszę, bo w tej sytuacji mogę posłuchać wielu dobrych kapel, które potrafią przemówić do mnie. Sprawa zinów? Hm, nie jestem na bieżąco w tej materii, więc nie wiele mam tu mądrego do powiedzenia. Każdy pisze to co mu się podoba i nic więcej na ten temat. A to, że ktoś robi sobie zina o tematyce brutal/grind/gore to chwała mu za to, że chce coś od siebie dać dla podziemia. To, że wychodzi mu to różnie to już inna sprawa, przecież możemy sobie wybrać zina i omijać według nas chłam. Tak, więc jestem za tym by pochopnie nie oceniać nikogo ze względu na to kim jest i czego słucha. Nie lubię twardzieli, którzy udają wielkich metalowców, bo słuchają tego i tamtego, a na innych jadą nazywając ich mięczakami itp. Takim burakom mówię FUCK OFF, metal to nie szpan przed laskami i kumplami z klasy.
Dlaczego Wasz wokalista Konrad ściął kłaki???
To, że Konrad ściął włosy było dla nas zaskoczeniem. Pamiętam próbę, na której ujrzeliśmy tą jego łysinkę. Gramy sobie seta gdy nagle otwierają się drzwi i wchodzi nasz bohater. Od razu na naszych ustach pojawił się uśmieszek ha, ha. W gruncie rzeczy to mu tak do twarzy, te jego kudły były beznadziejne, istne siano, które w ogóle nie chciało rosnąć. Włosy obcięła mu taka jedna dupa z którą niegdyś kręcił, chyba się najarali, była imprezka no i poszło ha, ha. Konrad polubił najwyraźniej swoja łysą glacę, bo ostatnio znowu wygląda jak pupcia niemowlaczka.
Gdzie niegdzie, a już na pewno w Białym-Stoku metalowcy postrzegani są jako nałogowi alkoholicy He! He! He! Czy i brygada EFFECT MURDER to zagorzali gorzelnicy?
To, że środowisko under spostrzega nas jako pijaków to zasługa min.: Danka, który wydał szmatę o nazwie ALCOHOLIC BUTCHER. Jakoś ta nazwa "alcoholic" stała się nieodłącznym elementem naszej sceny. Od strony praktycznej wygląda to zupełnie inaczej, (choć Danek co koncert zalicza zgona - trzyma fason ha, ha), to nie wszyscy białostoccy metale to pijaki za jakich się ich uważa. Kolesie z kapel owszem potrafią wychlać, ale bez przesady. Są nieliczni, co tankują bełty bez umiaru (przeważnie dzieciarnia przed koncertami), ale większość to kulturka ha, ha. Parę piwek i styka. Tak, tak wiem śmiejecie się, bo ten wizerunek nie pasuje do metalucha. Widok najebanego kolesia w skórze i z pentagramem jest ok., a pan w garniturze, który przyszedł na koncert metalowy budzi w nas bleeee. Czyż nie tak? Oto pieprzone stereotypy, które są wciąż proklamowane w zinach. Mam prośbę, skończcie z tym pieprzonym opisem. Nowoczesny metal to kulturka pełną gębą ha, ha.
Czy znasz jakieś patologiczne kawały? Jeśli tak, to opowiedz nam jeden z nich...
Nie jestem dobry w dowcipach, ale mam tu coś dla was: - Przychodzi koleś do burdelu i prosi o dziwkę w ciąży. Gdy już taka się znalazła zaczyna dobierać się do niej. W pewnym momencie zaczyna grzebać jej w cipce, na to prostytutka reaguje pytaniem? -A co ty kurwa robisz? Koleś na to: -Zamknij się szmato, nastawiam tylko dupcię. Obrzydliwe co?
Owszem... Gore! Zajebać tylko takiego bydlaka. Tak upokorzyć kurwę "Patology Of Society" to materiał, który zgniótł nie jedną "metalową" czaszkę. Ufam, że nie spoczniecie na laurach i już w niedługim czasie efektownie uderzycie ponownie?
Bądź spokojny, już niebawem kolejna odsłona EFFECT MURDER. Szczegółów nie zdradzę, bo nie chcę mówić zawczasu, by nie speszyć. Najpierw czyny, a potem słowa.
Życzę Tobie i całemu zespołowi, by nie zboczył z raz obranej przez siebie drogi... Powodzenia.
Też bym sobie tego życzył ha, ha. Dzięki za wywiad, pozdrawiam wszystkich maniax, wszystkich zainteresowanych naszą twórczością odsyłam na mój domowy adres, bądź na www.effectmurder.metal.pl STAY BRUTAL!!!
 

wróć na górę strony


BORN TO DIE ZINE

Strzałeczka! Rytualne mordy czas zacząć he he. Nie mogę nie przyznać, iż EFFECT MURDER nagrało kawał mięsistego i brutalnego materiału na "Portrait of Fanatic". Jakie żniwo zbiera ten stuff wśród maniaków ciężkiego grania? Z tego co widzę, na "akceptację" dokonań narzekać chyba nie możecie?!
Witaj! Wielkie dzięki za dobre słowo odnośnie "Portretu Fanatyka". Masz rację, jak do tej pory materiał ten zbiera, co najmniej pozytywne recenzje, jednym podoba się bardziej, innym mniej, ale jeszcze nikt nie powiedział nam, że to totalny kmiot hehe... Bardzo nas cieszy ta sytuacje, gdyż w stworzenie tego stuffu włożyliśmy wiele pracy, serca, poświęciliśmy mnóstwo prób na jego ogranie (co zresztą dalej robimy). Chcieliśmy pokazać na tym wydawnictwie, że EFFECT MURDER jest o wiele mocniejszą ekipą niż na pierwszej demówce, że jest bardziej brutalnym i nieobliczalnym zespołem niż do tej pory- i moim zdaniem ten effect został osiągnięty.
Rejestrując "Portrait of Fanatic", skorzystaliście z usług studia, raczej nie mającego zbyt wiele wspólnego z metalem, bardziej z disco polo, o ile dobrze się orientuję. Najpierw Hertz, teraz eksperymentujecie. Pytanie dość tradycyjne, dlaczego?
Dlaczego nie Hertz, a Matrix Studio - bardzo prosta przyczyna. Z jednej strony były to sprawy związane z funduszami przeznaczonymi na nagranie, a z drugiej chęć zrobienia czegoś innego, w nowym, zupełnie nikomu nie znanym miejscu. Masz rację, że Matrix jest bardziej nastawiony i znany w środowisku muzyki rozrywkowej (nie tylko disco-polo, również rock, blues), jednak człowiek, który siedzi tam "za gałkami", niejaki Krzysztof 'Murek' Murawski to w 100% fan ciężkiego brzmienia. EFFECT MURDER był pierwszym zespołem metalowym, który tam nagrywał, jednak nie odczuliśmy z tego powodu żadnego dyskomfortu. Murek to fachowiec "pełną gębą", kreatywny, życzliwy, pomocny- w niczym nie odstaje od chłopaków ze studia Hertz. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że wybraliśmy właśnie to miejsce na nagranie "Portrait If Fanatic". Po części zgodzę się z Tobą, że Matrix to taki mały eksperyment, aczkolwiek muszę dodać, że następny materiał będzie rejestrowany we wsi Klepacze, gm. Zabłudów w studiu Koła Gospodyń Wiejskich- to dopiero będzie ekstrawagancja hehe...
Wasza muza, od początku porusza się na płaszczyźnie death metalu i jego pokrewnych form. Jednak, nie tworzycie dźwięków jednostajnych, przewidywalnych. Wasz materiał, jest raczej dość złożony, i powiedzmy, lekko wymagający. Powiedz, czy to zwykła zabawa riffami, czy efekt zamierzony?
EFFECT MURDER to zespół obracający się w death/grind'owej stylistyce, co nie oznacza ,że nie słuchamy również innej muzyki. Każdy z członków naszego boys-band'u ma swoje ulubione kapele, style muzyczne( od jazzu, m. etnicznej, przez rock, na metalu czy grind kończąc), które wywierają w jakimś stopniu wpływ na całokształt. W naszym przypadku za stronę muzyczną w 90% odpowiedzialny jest Johny ,to on siedzi godzinami i szarpie struny, usiłując sklecić jakiś riff, potem poszczególne riffy łączy w całość, ogrywa i przynosi na próbę- czasami są one tak połamane, że ręce załamać, jednak po kilku zaledwie przesłuchaniach wydają się być zupełnie normalne. Wiem, że niektórzy słysząc naszą muzykę po raz pierwszy, nie wiedzą od jakiej strony ją ugryźć, jak się za nią zabrać - jednak moim zdaniem to plus. Ja kupując płytę, nie chciałbym aby była "przewidywalna, czy jednostajna" ,czyli po prostu nudna, gdyż po drugim, czy trzecim przesłuchaniu odstawił bym ją na półkę i więcej po nią nie sięgnał.
Skład EFFECT MURDER, ostatnimi czasy, delikatnie uległ zmianie. Ale, zacznijmy od początku. Najpierw graliście i tworzyliście jako trio. Potem....
W większości zespołów prędzej, czy później następują zmiany personalne, jak wiesz również i nas to nie ominęło. Pierwsze próby graliśmy w składzie 3-osobowym, czyli Johny (gitara), Bzyk (perkusja), no i ja Konrad (wokal), i w takiej to obsadzie, plus nasz znajomy basista Marcin, nagraliśmy "Pathology Of Society". Następcą Marcina, który nie wyraził chęci do dalszej współpracy (ciągnęło go w stronę jazzu, trip-hop'u), został Rafalski. Z tymże to człowiekiem nagraliśmy "Rehersal Murder Live" - koncertowe oblicze EFFECT MURDER hehe, które ze względu na słabą jakość nagrania nie ujrzało światła dziennego. Jednak w krótkim czasie został on usunięty ze składu, a miejsce basmena objął Kamil, natomiast posadę drugiego gitarzysty prawdziwy góral Arek. W takim skłądzie powstał "Portrait Of Fanatic". Obecnie skład EFFECT MURDER również przeszedł małą metamorfozę (zarówno Kamil i Arek opuścili szeregi zespołu), i przedstawia się następująco, Johny- gitara, Bzyk- perkusja, Adrian (najnowszy nabytek hehe) - gitara, no i ja jako wokalista. Te wszystkie roszady przypominają mi pierdoloną telenowelę brazylijską hehe... ale takie jest już życie.
Kiedy tak słucham "Portrait of Fanatic", ciągle w głowie kołacze mi się koszmarne he he pytanie. Czy to możliwe, że praktycznie nigdzie się wcześniej nie udzielaliście? Co jak co, ale warsztat techniczny, macie doszlifowany. A swoją drogą, jak Ci się podoba, dzisiejsze oblicze VIA MISTICA?
Możesz wierzyć lub nie, ale jednie Johny miał coś wspólnego z muzyką metalową- pogrywał w kilku miejscowych grupach muzyczno-wokalnych z większym, lub mniejszym powodzeniem hehe... Bzyk natomiast nigdy nie grał metalu (zarówno on, jak i ja jedynie byliśmy namiętnymi słuchaczami) ,i to nasz gitarzysta wciągnął go w ten syf hehe. Co się tyczy mnie, to po raz pierwszy miałem w ręku mikrofon na próbie naszego boys-band'u . Na drugą część pytania (odnośnie VIA MISTICA) niech odpowie Johny... JOHNY: VIA MISTICA to zupełnie inny zespół niż kiedyś, gdy w nim jeszcze grałem. Ostatnio zagraliśmy trzy wspólne koncerty i było zajebiście. Na scenie via prezentuje się bardzo fajnie, robią niesamowity klimat. Nie dostałem jeszcze ich nowego materiału, więc nic ponad to nie mogę o nich powiedzieć. Jestem ciekaw jak teraz brzmią na płycie.
Wracając jeszcze na moment do Matrixa. Realizator i miejsce generalnie nieznane metalowej braci, ale brzmienie jakie tam uzyskaliście, jest miażdżące. Zawsze jest tak, iż można by coś zrobić inaczej, w kierunku jeszcze lepszego efektu, lecz na Waszym miejscu, byłbym co najmniej zadowolony. Jakie są Twoje odczucia z tej sesji? Czy produkt finalny, to tylko i wyłącznie zasługa Twoja i reszty kapeli?
Jak już pisałem Ci wcześniej Matrix nie jest znanym studiem, co chodzi o kręgi metalowe. Każdy sądzi, że jak Białystok to i Hertz. Nic bardziej mylnego, oczywiście nic nie ujmując braciom Wiesławskim, którzy są naprawdę świetni w tym co robią. Będąc w Matrix Studio wiedzieliśmy jakie chcemy brzmienie uzyskać i do tego dążyliśmy. Krzysiek (realizator), spędził z Johnym wiele godzin, szukając odpowiednich rozwiązań brzmieniowych, robiąc kolejne próbki poszczególnych utworów. Jak wyszło przekonałeś się sam. Ja, jak i reszta ekipy jestem bardzo zadowolony z produktu finalnego. A efekt końcowy to nie tylko zasługa zespołu (w szczególności Jacka), lecz również Murka, który naprawdę włożył wiele serca w swoją prace, i za to mu bardzo dziękujemy.
Wspomniałeś mi kiedyś, że ludzie wręcz namawiają Was, by uderzyć z tym hałasem do konkretnych wytwórni. Mogę w zasadzie dopisać się do listy, bo raczej można być optymistą, i wyczekiwać jeszcze lepszych nagrań i produkcji od EFFECT MURDER w przyszłości. A swoją drogą, wysyłacie promóweczki do labels? Może ktoś już się o Was dopytuje?
Dzięki za miłe słowa ... Jest wiele utalentowanych zespołów, które zasługują na oficjalne wydawnictwa, jednym udaje się zdobyć wydawcę, innym nie- smutne, ale prawdziwe. W dalszym ciągu prezesi wielkich firm wolą pakować kasę w promowanie sprawdzonych nazw (które niekiedy dawno się już wypaliły od strony muzycznej), niż inwestować w młode, rozwijające się, bardzo obiecujące zespoły. Pozostają więc małe wytwórnie, które starają się aby coś ruszyło w tym kierunku, dbają o swoje zespoły, zajmują się nimi, robią rzetelną promocję- z takimi właśnie ludźmi chciałoby się współpracować. Co się tyczy nas, to oczywiście rozsyłamy nasz stuff do różnego rodzaju firm, i jedyne co mogę powiedzieć na dzień dzisiejszy, to tylko to, że z jedną z nich prowadzone są rozmowy. Chodzi mianowicie o wydanie zarówno "Pathology Of Society", jak i "Portrait Of Fanatic". Więcej na ten temat nie chcę się wypowiadać, aby nie zapeszyć hehe..
Z krajowej sceny, raczej nie macie dobrych wspomnień. Swego czasu, próbowaliście współpracy z Andym z Accusabilis Records. Na nim już chyba każdy chuje wiesza, w tym i Ty sam. Mimo, że ja sam złego słowa powiedzieć o nim nie mogę - jeszcze - to raczej z kolesiem jest coś nie tak.... I po cholerę był Wam ten split he he?
Pewnie, że mamy dobre wspomnienia z naszej rodzimej, krajowej sceny- w chuj zajebistych wspomnień !!! Począwszy od kapel, z którymi mieliśmy przyjemność grać, poprzez ludzi, którzy cały czas nas wspierają, a kończąc na naszej szalonej publiczności hehe... A że są takie wybryki natury, jak Andy to już inna historia. Ten człowiek to chodzący rip-off, z tego co wiem to nie tylko my zostaliśmy przez niego oszukani, jest wielu ludzi, i kapel którym jest coś winien. To przykre, że takie rzeczy dzieją się na naszej scenie, jednak mam nadzieję, że wszystkim szmatom tego pokroju ktoś kiedyś dobierze się do dupy, i zrobi z niej jesień średniowiecza. Jeśli chodzi o split, to uważam, że to bardzo dobra forma promocji, oczywiście odpowiednio wydana i reklamowana. Andy Trendy dał totalnie ciała, przy tym "wydawnictwie", które zamiast zachęcać do kupna, raczej odstrasza potencjalnego nabywcę. Chodzi mi o okładkę (jakieś pieprzone kolorowe ksero, bardzo słabej jakości), jakość kasety (skąd on w ogóle coś takiego bierze!!!), i ogólnie o całokształt. Jednak myślę, że w przyszłości na 100% wydamy jakiś split- tylko, że tym razem na odpowiednim poziomie...
"Portrait of Fanatic"- masz na myśli jakiegoś konkretnego kolesia w dobie dzisiejszej, czy tytuł miał raczej odzwierciedlać odwieczny problem człowieka, dążenie do władzy za wszelką cenę, przelewanie krwi etc? Teksy, raczej nie odbiegają tematycznie od zdjęć we wkładce. Mam rację?
Teksty nie odbiegają tematycznie od okładki, gdyż "Portrait Of Fanatic" jest takim naszym koncept albumem, protestem przeciw terroryzmowi, zbrodni, ludziom będącym u szczytu władzy i za nadto z niej korzystających- myślących, że są ponad prawem. Człowiek jest taką istotą, której jeśli ofiaruje się przysłowiowy palec, to od razu będzie chciała całą rękę. I właśnie w takich ludzi, takie zachowania wymierzone jest nasze wydawnictwo; nie chodzi nam o konkretną osobę (chociaż słyszałem opinię, że to pięść wymierzona w twarz prezydenta USA Georga W. Bush'a hehe - w sumie troszkę jest w tym prawdy), lecz o wszystkie ugrupowania militarne, polityczne, terrorystyczne, ludzi przez chciwość których cierpi tak wiele niewinnych istot, ludzi którzy dążąc do władzy, do zaspokojenia własnych zachcianek są w stanie splamić swe, i tak brudne, ręce krwią tysięcy, czy nawet milionów osób.
Na płytce jest część multimedialna. Dwa fragmenty, obszerne Waszych koncertów, i profesjonalne video. Co prawda, jakoś nagrań koncertowych pozostawia do życzenia, ale chyba nie oto Wam chodziło prawda? To raczej, co na miarę pewnej wizytówki wizualnej.
Co się tyczy części multimedialnej, to na pomysł aby coś takiego zamieścić wpadł nasz gitarzysta Johny .Uświadomił nam, że niewiele kapel z podziemia, załącza takie bonusy na swoich wydawnictwach. Wybraliśmy więc dwa obszerne fragmenty z koncertów (w Hajnówce z m.in. APOKATASTASIS, FOMORAIG, i w Białymstoku z m.in. INCARNATED i DOMINIUM), dodaliśmy do tego klip do "MassacrE" - utworu pochodzącego z "Pathology Of Society" i postanowiliśmy umieścić to na CD. Zgodzę się z Tobą, że jakość koncertówek nie jest powalająca (rejestracja obrazu i dzwięku za pomocą kamery analogowej), jednak bardzo fajnie się to ogląda, bez większych zakłóceń na wizji, a z drugiej strony jest to bardzo ciekawy dodatek do płyty. Co chodzi, o Twoje stwierdzenie, że jakoby miała to być wizytówka koncertowa zespołu, to do końca bym się nie zgodził. EFFECT MURDER z koncertu na koncert jest silniejszą ekipą, bardziej zgraną, doświadczoną, i robiącą większy rozpierdol na scenie hehe , a ten zapis to jedynie miłe wspomnienie sprzed kilkunastu miesięcy ...
A tego "klipa" to gdzie sobie skleciliście? Żadna wielka produkcja, jednak konkretne przesłanie i wymowa....
Johny: To nisko budżetowy teledysk. Dałem materiały dla swojego znajomego Rafała ( niegdyś basista ełckiego SOLITARY), który zajmuje się zawodowo takimi rzeczami. Coś nam z tego złożył, a że wyszło to całkiem fajnie to postanowiliśmy pokazać to ludziom. Cała koncepcja i montaż wyszedł od Rafała. My tylko top zaakceptowaliśmy. Jak dla mnie jest tam stanowczo za mało nas, za dużo tej wojny ha, ha.
Zauważyłem, że macie dwie strony na necie. Która z nich jest właściwa, bo nie zawsze chce mi się szperać po obu, w poszukiwaniu aktualizacji he he? Leń śmierdzący ze mnie brachu.
Leniem raczej nazwał bym osobę, która już dawno powinna zdjąć poprzednią stronę zespołu z serwera. Jedyna oficjalna strona EFFECT MURDER znajduje się na portalu matal.pl - www.effectmurder.metal.pl . Do niedawna prowadził ją Iwan, gitarzysta death metalowego CALM MATCHERY, jednak z różnych powodów zmuszony był zrezygnować z tego zajęcia, a jego miejsce zajął Michał- chłopak bardzo młody, aczkolwiek bardzo zaangażowany w sprawę. W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować Iwanowi za czas, i trud jaki poświęcił na tworzenie naszego web-site'a hehe...
No dobra. Pojedyncze sztuki gracie, nawet jakieś mini tour czasem się Wam zdarzy. Jakie plany macie w tym temacie na najbliższe miesiące? Może jakieś Obscene Extreme?
Z koncertami jest różnie, raz jest ich naprawdę sporo, innym razem troszkę mniej, lub nawet wcale. W tym roku jednak troszkę sobie pograliśmy, były to zarówno pojedyncze sztuki, jak i mini trasy ( m.in. z MUTILATION, CRIONICS, CEMETARY OF SCREAM, ABUSED MAJESTY). Obecnie mamy w planach dwie letnie imprezy, które odbędą się w pierwszej połowie sierpnia. Na pierwszy ogień pójdzie METAL HEADS MISSION ( 7-8 sierpień), festiwal odbywający się już od jakiegoś czasu nad Morzem Czarnym (Ukraina), na którym wystąpimy obok m.in. PUNGET STENCH, DEAD INFECTION, MENTAL DEMISE, następna runda zacznie się dokładnie tydzień później w Chełmie, a będzie to MERCILESS EAST FESTIVAL (13-15 sierpień), gdzie również pojawimy się w towarzystwie PUNGET STENCH, DEAD INFECTION, oraz m.in. PARRICIDE, K.S.U. i wielu innych wspaniałych zespołów. Mamy również w planach koncerty powakacyjne, jednak jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie aby o nich mówić. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, i koncerty dojdą do skutku to na pewno dowiesz się o nich jako pierwszy hehe
Głupio by było kończyć wywiad, nie pytając o następcę tak dobrego stuffu, jakim jest "Portrait of Fanatic". Słyszałem, że materiał już w zasadzie macie, tylko trzeba go dopieścić?!
A kto Ci takich bzdur naopowiadał ??!!Na razie jesteśmy skoncentrowani głównie na promocji "Portrait Of Fanatic", na koncertach, na docieraniu z tym materiałem do ludzi, do firm, wytwórni itp. Oczywiście coś tam już zaczynamy robić w kierunku następnej płyty, powoli powstają nowe numery, jednak zanim będzie gotowy cały materiał minie trochę czasu hehe. Nie jesteśmy zespołem, który pisze kawałki w ciągu kilku zaledwie dni hehe, możesz być jednak spokojny, gdyż następca "poretu" ukaże się na 666%.
No i końcóweczka. Słowo się rzekło, kończ waść! Trzymaj się!

 

wróć na górę strony


"Pathology of Society"


ATMOSPHERIC ZINE
EFFECT MURDER "Pathology Of Society"
Na scenie Białostockiej wydaje się mieć miejsce to, co jakiś czas temu mieliśmy okazję obserwować w Trójmieście. Wygląda mi na to, że kilku lepszych muzyków opanowuje rynek, że tak to ujmę i tworzy w swych umysłach i innych lędźwiach coraz to nowe kapele. Czy to dobrze ? Niech odpowie ktoś poczuwający się. Efekt tych poczynań widać, a co najważniejsze w tym momencie słychać na "Pathology of Society", który to materiał jest w tej chwili przeze mnie maltretowany. Ponownie muzycy z EFFECT MURDER dobierają się do naszych mózgów za pomocą pięciu utworów. Nikt raczej nie zaprzeczy, że mieszczą się one w ramach brutalnego death metalu. W sumie niewiele tu tych prezentacji, więc pokuszę się o parę szczegółów. Płytkę rozpoczyna "Massacre", kawałek w klimacie DEICIDE. Rwane riffy, wysunięty bas i zmienna perka plus szalone sola. W tym momencie nasuwa sięskojarzenie z IMMOLATION, GHOST lub może starszymi wytworami ESQARIAL. Nie sposób nie zauważyć śmiałych oskoków w stronę szalonego grindu i ogólnie nowszych nurtów death metalu. Z kolei w "Victim" więcej mamy szybkości i wściekłości jakby z VADER czy nagrań znanych z najlepszych (przynajmniej dla mnie) czasów polskiego death metalu z BETRAYER czy wspomnianym już GHOST na czele. Miłe wrażenie nadal pozostawiają rwane gitary no i jakże sympatyczny wokal. "Rapeist" - brutalność i śmiały ukłon w stronę grind/death, próby podwójnych wokali, bas nieco się tutaj popisuje. Jakoś w tym przypadku nasuwają mi się podobieństwa do potężnej w takim w takim rodzaju grania sceny naszych południowych sąsiadów. W "Mortal Sin" jest odrobinę bardziej melodyjnie, choć w granicach dobrego smaku. Jest to utwór szybki i ciężki za sprawą sporej i miło mnie nastrajającej zmienności temp i całego pozostałego majdanu. I na koniec "Pathology". Ogólnie nadal brzmi to potężnie i jest bardzo chore od początku do końca. Wszystko mi tu szaleje niczym nutria w kombinezonie szlifierskim. Muzyka jest tak połamana, że powinna być reglamentowana. Poza idealnym brzmieniem należy docenić stronę wizualną płytki, którą trzeba nazwać patologiczną. Podobnie rzecz ma się z przekazem słownym i w pewnym momencie można się poczuć psychicznie zgwałconym. Rzadko mam ten objaw, ale tym razem zrobię wyjątek i powiem krótko i na temat, że "Pathology Of Society" to bardzo dobry, rzeźnicki materiał dla każdego, kto takie rzeczy lubi i potrafi docenić.

TOTAL DESRUCTION ZINE
Effect Murder "Pathology of Society"
Po odejściu Jacka z Via Mistica, słuch o jego osobie zaginął. Obiło mi się coś o uszy, że komibinuje z zespołem grającym death metal, ale nie spodziewałem się aż tak szybkiego powrotu na scenę. Tym czasem po pół roku Jacek zaatakował ponownie, tym razem o wiele, wiele brutalniej niż wcześniej. Słuchając Effect Murder obcujemy z Konkretnym death metalem w stylu Canibal Corpse. Nagranie zostało zrealizowane w Hertz studio (tak jak przystało na białostocką kapelę) no i efekt końcowy wyszedł bardzo dobrze. Na uwagę zasługuje doskonała, profesjonalna oprawa graficzna. Trzeba zaznaczyć, że materiał nie zaopiekowała, (? - o co chodzi - Rafał) tak więc pogratulować chłopakom profesjonalnego podejścia w kwestii promocji. Generalnie Effect Murder nie stworzyła nic odkrywczego, jednak to co jest naprawdę cieszy. Na pewno fani death metalu się nie zawiodą.

DETOX ZINE
EFFECT MURDER - "Pathology Of Society"
Kolejny twór z Białegostoku, który niestety nie jest tak brutalny i zajebisty choćby jak Incarnated czy Squasz Bowels, ale nie aż tak chujowy żeby nie dało się tego słuchać. Effect Murder to niby brutal death nawet w niezłym wykonaniu i w niezłym brzmieniu, jednak bez tego tego czegoś. Chłopaki starają się jak mogą, ale za huj mnie ta ich muza nie rusza. Po prostu ten stuff nie ma w sobie tego brudu i choróska (chyba choróbska... - Rafał) jak przystało na brutali z Białegostoku. W tym bandzie udziela się m.in. :Jacek Bartnicki wcześniej Via Mistica, który zmienił gotyk na death no i chyba dobrze zrobił, choćna razie mnie nie rusza to co robi. Może Następnym razem...
Paweł

RISE FOR VICTORY ZINE
EFFECT MURDER "Pathology Of Socjety"
Białystok death metalem, stoi, to już wiedzą nawet dzieci! Effect Murder nie jest ostępstwem od tej reguły i na swoim debiutanckim materiale wymiata sprawnie i technicznie brutalny death. Ta muzyka jest chora, co świetnie współgra z tytułem płuty, oprawą graficzną i oczywiście warstwą liryczną. Wiele zmian tempa, dziwne podziały, brutalny growl, czyli krótko mówiąc skomasowany atak na nasze zdrowie psychiczne i zmysł słuchu. Minie sporo czasu zanim "wgryziecie" się w te dżwięki. Nie jest to łatwy i przyswajalny materiał, ale warty waszego czasu. Brzmienie jak się patrzy, Hertz studio wypuszcza coraz lepsze produkcje, a najlepszym dowodem na to jest muzyka Effect Murder.
Mirek

HORNA WEBZINE
EFFECT MURDER - "Pathology Of Society
Kolejny Death Metalowy twór, tym razem ze stolicy krajowego brutal death / grind łomotu, czyli Białegostoku. No i podobnie jak w przypadku NIGHTBREED, mamy tu do czynienia w pełni profesjonalnym wydaniem, co niewątpliwie cieszy... Szkoda tylko że te zespoły nagrywają ostatnio takie krótkie materiały! "Pathology of Society" to tylko 5 utworów, ale za to myślę że muzyka rekompensuje ten lekki niedosyt czasowy. Brutalny, techniczny Death Metal z elementami Grind. Taaak, coś dla miłośników rzeźnickiego grania /jak przystało na Białystok!!/! I nie jest to w każdym bądź razie jakaś beznadziejna sieka, tylko muzyka zrobiona z głową - sporo technicznych zagrywek, sporo zmian tempa, profesjonalnie odegrane solówki, potężny wokal i extra brzmienie /HERTZ/. To chyba główne priorytety muzyki EFFECT MURDER. No nie powiem, muzyka EFFECT MURDER to na prawdę wyśmienity kąsek dla wszystkich maniaków takiego grania, i im właśnie przede wszystkim polecam ten materiał!
Aragorn

METAL HEART - Metal Music Serwis
EFFECT MURDER - "Pathology Of Society"
Białystok znów atakuje. Miasto znane z różnych dźwięków, uderza tym razem w death metalowej oprawie. Effect Murder - bo o nich rzecz jasna jest ten artykuł, to jeden z death metalowych przedstawicieli białostockiej sceny. Dodam, że reprezentant stażem młody, bo jak biograficzna wieść niesie, istniejący ponad rok, a zapowiada się bardzo interesująco. "Pathology Of Society" EFFECT MURDER, to pięcioutworowy materiał, będący pierwszym uderzeniem ze strony zespołu. We wstępie wspomnę jeszcze, że tak ekskluzywnie wydanego materiału w przypadku startującego zespołu (chociaż to stwierdzenie względne..), moje oczy nie widziały. Teksty, niezła książeczka, przygnębiające fotki, przezroczysty wkładzik itp. - to strona wizualna "Pathology Of Society". Właśnie, przygnębiające zdjęcia.... a takich wewnątrz jest trochę, bo zespół oscyluje w takowej, dość pesymistycznej, patologicznej konwencji. Lecz aby się o tym przekonać, trzeba po prostu zobaczyć, i poczytać liryki Konrada. Zaś muzycznie mamy soczysty death metal. Właśnie... nie mogę tu dodać łamanej kreski przez brutal czy grind, bo muzyka EFFECT MURDER na to nie pozwala. Po prostu death metal - i jak na moje ucho, inspirowany po troszę dokonaniami samego Death. Słychać to głównie w partiach gitar oraz basu. A początek "Pathology" od razu przywołuje na myśl Death. Utwory są doskonale zaaranżowane, sporo zmian tempa, dużo energii. Wszystko bardzo miło słychać (Hertz Studio się kłania), jest bardzo czytelnie. Nawet w takich, hm... 'łamanych' że się tak wyrażę momentach, nic nie zostaje w tle, jest jak w szwajcarskim zegarku. Z numerów "Pathology Of Society" wytypowałbym wspomniany "Pathology", "Rapeist" oraz "Mortal Sin". Naprawdę, jak na materiał młodego bandu, zawartość muzyczna potrafi przyciągnąć słuchacza i robi nie małe wrażenie. W momencie kiedy większość polskiech kapel zmierza coraz bardziej w kieruku brutalnego przekazu, Effect Murder pokazuje death metal trochę od innej strony, bardziej takiej swobodnej, może nawet finezyjnej. Nie wychodząc przy tym drastycznie poza ramy tego odłamu muzyki metalowej.
Tomek Osuch

EFFECT MURDER -"Pathology of Society"
PATHOLOGY OF SOCIETY is the first demo material by a band from Białystok - EFFECT MURDER. The stuff is simply lethal and that refers both to music and vocal aspect of it as well as the sound . The last elemnt was guaranteed by HERTZ STUDIO and a couple of days the band spent there. As for the music, it's brutal death/grind, what's more Johny and Co. know quite well how to use their musical instruments, the result of which are arrangements full of rate changes. What a pity that we have here only five pieces (16:51) as the stuff is nice to listen to. As the leader of the band - John informed me, they are working on new material so all we can do is wait for a new attack from EFFECT MURDER. I'm inviting all maniacs of brutal death/grind to reach out for the demo. It's worth it!
Chris

THE NOCTURN ZINE
EFFECT MURDER - "Pathology of Society"
Dwa słowa: "grind" i "Białystok". Wszystko jasne. EFFECT MURDER to kolejna już kapela tego nurtu, która wywodzi się z polskiej stolicy brutalności. Z pewnością zespół ten przyniesie temu miastu kolejne powody do "chwały". Wystarczy tylko posłuchać. Ciężkie, gęste gitary, solóweczki palce lizać, bębny z piekła rodem, tylko basu coś niewiele słychać. Kawałki są szybkie i niesamowicie zróżnicowane. Dość to wszystko oryginalne, oczywiście w ramach konwencji. EFFECT MURDER powinien grać często w plenerze, aby straszyć białostockich dresiarzy. Ma to szcególny sens, jeśli przyjrzeć się bliżej tekstom. Wiadomo - perwersja, kanibalizm, zezwierzęcenie, gwałty, morderstwa, etc. Żyć, nie umierać. Ten przekaz jest okraszony (we wkładce) czymś w rodzaju wycinków prasowych opowiadających o okropnościach tego świata i odpowiednimi grafikami. Jak to w Białymstoku. Materiał wyposażony został w solidną jakość nagrania zapewnioną przez rodzime Hertz Studio. Wszystko jest na swoim miejscu. Zastanawiam się tylko jak EFFECT MURDER wydostanie się z tej różnorodności kapel grind w swoim mieście. Zobaczymy, bo szkoda by było, żeby ten zespół był kolejnym na liście białostockich trupów.

DEVIDE ET IMPERA
EFFECT MURDER "Pathology Of Society"
Dlaczego oni potrafią tak dobrze grać death metal? Dlaczego oni mogą podejść do tego co robią z tak wielką pasją i zaangażowaniem? Dlaczego zaletą tego debiutanckiego materiału jest jego brzmienie i sposób realizacji? Dlaczego to trio aranżując swoje utwory może opierać się na dobrych wzorcach (vide MORBID ANGEL, DEATH) i nie wstydzić się tego? Dlaczego można pisać tak niebanalne teksty? Dlaczego można po prostu śpiewać wściekłym growlem, a przy tym nie charczeć jak zbity kundel? Dlaczego to wydawnictwo może mieć tak solidną oprawę graficzną, jakże adekwatną do muzycznych wyziewów? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego??? Chyba nie dlatego, że death metal jest na fali. Chyba nie dlatego, że dbają o odbiorców i nie uważają ich za trzodę debili, która napcha im kasę... Chyba też nie dlatego, że pochodzą z Białegostoku, miasta w którym wypada grać extremalną muzę... A Wy jak myślicie???

BOMBER ZINE
EFFECT MURDER "Pathology Of Society"
Tym razem doszła w moje brudne łapska demówka EFFECT MURDER z Białostoku. Przepiękna i wysmakowana okładka (układanie trupów na taczkę), plus podobne zdjęcia w środku książeczki. One też są nie mniej ciekawe (babsztyl zarżnięty w kiblu, wycinki z prorodzinnej "Zły" i jakieś fotki z wojny. O, proszę, portret Adolfonsa też jest. No, no... Pomijając profesjonalny wygląd i estetykę płyciora, muza na szczęście nie jest gorzej zrobiona. O ile wizualna strona Effect Murder sugeruje w sumie jakieś wojenne klimaty z pod zanku grind/crust, mamy tu o dziwo do czynienia z niezłym ochłapem death metalu. Słychać, że kawałki są bardzo przemyślane i inteligentne; próżno szukać tu bezpłciowej napierdalanki. Niektóre momenty autentycznie potrafią zastanowić i zafrapować, czego prostym efektem jest chęć naciśnięcia na powrót "play" po skończeniu się tych pięciu kawałków. Ukłony idą więc w stronę Johnego - gitarzysty i Marcina - gościnnego basisty; przedewszystkim za dojrzałość. Chociaż... No tak, perkusja Bzyka też swoje udowadnia. Niby mógłbym już taką recenzję tak zostawić i napisać że dobra demówka jak na debiut. dobre brzmienie i w ogóle cacy. Ale to w tym przypadku było by bez sensu, bo... W myśl zasady, że "od tych lepszych wymaga się trochę więcej" napiszę, że mam duże oczekiwania. Jak na początek jest OK, wręcz świetnie, ale nie jest to jeszcze techniczny death metal z prawdziwego (czytaj:światowego) zdarzenia. Drobne niedoskonałości kompozycyjne tj. trochę za mało powykręcanych rytmów na garach (ooch, jak ja to, kurwa, kocham, hahaha)- po tym co Bzyk robi w niektórych momentach (o, choćby weźmy taki pierwszy numer, druga minuta i cztrdziesta ósma sekunda, hehehe!) świadczy o tym że gościa stać na więcej i może zaprezentować się z jeszcze ciekawszej strony. A totalny odjazd wyobrażam już sobie przy udziale drugiego gitarowego, w którego dobrze było by się zaopatrzyć... (Może bym tego nie pisał, ale Johny wspomniał o tym w wywiadzie i... faktycznie, nie mogę przyznać mu racji). Tak więc trzymam kciuki bo mam powody wysnówać myśli, że za jakiś czas wzejdzie nam na scenie kolejny, zajebisty zespół death metalowy. Tylko poczekam, aż chłopaki ustabilizują skład, zaczną koncertować i nabiorą więcej pewności w tym wszystkim - a wtedy się okaże.
Karek

DEATH ZONE DEVASTATION
EFFECT MURDER -"Pathology of Society"
Kolej na B-stok! W czasch gdy powstaje całkiem pokaźna ilość kapel która żądna jest ludzkiej krwi nasz qultowy B-stok nie mógł pochwalić się świeżą krwią w gatunku brutal detah/grind . Oczywiście nie zapominam o uznanych fabrykach produkujących muzę ciężkiego kalibru , ale nie zmienia to faktu , że młodzi mieli się ku muzyce z melodią i klimatem . Niejako sytuację próbował zmienić POSEYDON , ale poległ na polu chwały nie potrafiąc się wypromować . Później wyzwanie podjął ENFEEBLEMENT , ale trafił pod dziurawe skrzydła ACCUSABILIS - czegoś co myśli , że jest records , ale się myli okrutnie . Nadeszła pora , żeby przedstawć EFFECT MURDER , zespół młody , ale gtający niezłą muzę .EFFECT MURDER nie należy może do najbardziej extremalnych kapel w B-stoku , ale ich muza to bez wątpienia death metalowe grzanie ! Goście postanowili spróbować swych sił w nieco bardziej zaawansowanym technicznie graniu. Tak więc mamy tu do czynienia z muzyką mniej bespośrednio kopiącą w mordę. Również brzmieniowo zespół preferuje mniej miażdżący sound i stroi się wyżej niż przeciętna kapela brutal death zapatrzona w Amerykę . 5 kawałków upchniętych na "pathology os society" zostało nagranych w studiu , które powoli staje się kolejną mekką metalowców, czyli HERTZ STUDIO ( uwaga pora na reklamę !!! Studio dla prawdziwego metalowca ! jeśli nosisz ramoneską tył na przód , a koledzy mówią na Ciebie Teresa przyjdź do nas . Mamy wszystko czgo potrzebuje true brutal metalowiec! Dlaczego to nie nam miałbyś oddać swoje piniądze???) .Wracając do muzyki . Kompozycje mogą się wydawać momentami nieco monotonne ( że co ???!!! - Darnoghk ) , ale myślę , że na kolejnym materiale EFFECT MURDER pokaże na co ich tak naprawdę stać. "Pathology Of Society" nie uszczęśliwi raczej miłośników extremalnej jazdy , bo przyśpieszeń jest tu niewiele , ale jeśli ktoś lubi połamane rytmy i zakręcone riffy gitarowe podane w wolniejszych tempach to płytka ta nieźle połechce go po podbrzuszu! Nie brakuje też partii solowych , które skutecznie urozmaicają przyswajanie muzy . Pałker i basista tworzą zgrany tandem , a to w połączeniu z bardziej dynamicznymi fragmentami czyni ten materiał bardziej żywiołowym! I właśnie takie , bardziej dynamiczne granie zaleciłbym zespołowi. Technika techniką , ale death metal bez odpowiedniej dawki energii przestaje być death metalem!

PSYCHO ZINE
EFFECT MURDER - Pathology Of Society
Tym razem pozostawiając wszystkie roczniki, numerki i inne pierdoły w tyle pragniemy Wam przedstawić niemal całą twórczość naszych, podwórkowych chłopaków, czyli EFFECT MURDER. Jest to zespól, przez który przewinęło sie trochę śmiałków i obecny skład tworzy trio Johny, Dehumanizer i A.D. Rotten. Ok, zajmijmy się najważniejszym. Zaczniemy od "Pathology Of Society" czyli debiutu, wydanego w 2001 roku. Produkcją materiału zajęli sie bracia Wu, co chyba da się rozpoznać tuż przed końcem pierwszego kawałka. Przechodząc do gołej prawdy, EFFECT MURDER na samym początku potrafi usadzić słuchacza ( bez wielu wyjątków ) w przekonaniu, że technika z gore'owym przepisem mogą świetnie ze sobą współgrać, tworząc kompozycje trudne do przewidzenia i jednocześnie odsłaniające spore możliwości techniczne ambitnych autorów. Miejscami zachowawczy, lecz w większości połamany, z pewnością stanowiący ciekawostkę już nie tylko dla wielbicieli takich struktur, ale też dla mięsożernych fanatyków mokrej zabawy. Podoba mi się ten stuff chociażby z tego względu, iż techniczne zagrywki są muzyką, gdzie występują te dwie istotne klamry, tworzące pewien rozdział różności, a nie porozpieprzane po kątach pitolenie. Jeśli do tego dorzucimy jeszcze lekko gore'ową smugę to tym bardziej jest to piątka utworów podnosząca poziom zawartości kwasów w żołądku. Owe demo za swej kadencji było nagrane w zupełnie innym składzie niż obecnie, z którego po dzień dzisiejszy uchował się strunowy Johny. Materiał był wydany pięć lat temu, a teraz spisuje się soczyście, brutalnie, jest promówką, która na bank naświetla dobre początki na coś wartego większego potu.

KULTURA INDUSTRIALNA
HYBRID EXONERATION / EFFECT MURDER
Cortex/Pathology Of Society
Zdania na temat Redrum666 są podzielone. Jedni twierdzą, że to młoda, obiecująca firma, która prężnie działa na rzecz polskiego podziemia, a inni zarzucają im zupełny brak kontaktu, opóźnienia w realizacji zamówień i jeszcze większe przekręty. Ja jednak skłaniam się bardziej ku tej pierwszej opinii, zwłaszcza gdy słucham różnych wydawnictw chłopaków z Puszczy Mariańskiej, które przyzwyczaiły mnie już do wysokiego oraz, co najważniejsze, równego poziomu. Nie inaczej jest z recenzowanym tutaj splitem, który zaczyna kapela będąca dobrą propozycją dla maniaków Disgorge'ów, Deeds Of Flesh i całej reszty zespołów z Unique Leader Records. Nie trzeba być jednak wielkim znawcą, aby stwierdzić, że brutalny death metal w wykonaniu HYBRID EXONERATION opatrzony jest raczej słabym brzmieniem. Perkusja jest bowiem nieźle wyeksponowana kosztem odsuniętych do tyłu wioseł, które tracą przez to na mocy i wyrazistości. Kolejnym mankamentem tego materiału jest pojebany wokalista, który nieustannie torturuje Nas nieludzkimi kwikami. Natomiast same kompozycje to dość krótkie ciosy, w których dominują ultra szybkie, niemal grindowe, tempa ("Extermination Of True Species", "Inborn Hybrid Germ", "The Hive"). Na szczęście pojawiają się też bardziej motoryczne fragmenty ("Biomechanical Sex", "Genetic Engineering Creations"), a w kawałku "Synthetic Children" występuje nawet mocarne zwolnienie. Tego wszystkiego jest jednak za mało, aby urozmaicić "Cortex", który przy dłuższym obcowaniu staje się jedynie nudną, bezwyrazową papką. A szkoda, bo widać, że członkowie HYBRID EXONERATION mają w zanadrzu kilka ciekawych pomysłów i, z rzadka, wzbogacają swoją twórczość o jakieś 'genetyczne' wstawki (taka jest też tematyka okładki). Gdyby tylko umieścili ich tutaj więcej, a nie skupiali się na robieniu jak największego rozpierdolu... Sytuacji nie zmienia także zamieszczona na końcu przeróbka utworu Mortician - Devoured Alive, który dopiero w wersji oryginalnej pokazuje, czym się różni miażdżący death/grindowy wymiot od fali średniactwa zalewającego aktualnie scenę. Ze strony EFFECT MURDER na krążku znalazł się ich debiutancki, nagrany w 2001 roku, stuff. Osobiście traktuję go raczej w kategoriach ciekawostki historycznej, gdyż goście z Białegostoku poczynili obecnie ogromne postępy i aż dziw bierze, że to ta sama ekipa, która odpowiada za powstanie "Pathology Of Society". Oczywiście nie mówię, że te 5 numerów się zestarzało, bo nadal próżno szukać na naszym podwórku brutalnego death metalu o takim zaawansowaniu technicznym. Mielące gitary non stop atakują Nas bowiem zakręconymi riffami, a niekiedy jakąś zwichrowaną melodią czy przestrzenną solówką. Również pałker kombinuje jak może i wielokrotnie łamiąc rytm zasypuje nasze głowy gradem blastów oraz morderczymi dwustopkowymi wjazdami. Basista EFFECT MURDER nie jest tylko, przysłowiowym, piątym kołem u wozu, a chociaż swoje wygibasy wycina najczęściej w tle, to momentami wychodzi na pierwszy plan z jakąś masakrującą partią solową. Te wszystkie skomplikowane przejścia i złożone aranżacje mogą początkowo sprawiać wrażenie niekontrolowanego chaosu, ale dzięki porządnej produkcji w Hertz Studio z czasem łapiemy o co tutaj chodzi ;) Co do pozostałych elementów, to przepisowe growle Konrada nie zrobiły na mnie jakiegoś większego wrażenia, ale za to spodobały mi się teksty, które w prosty sposób obrazują patologiczny charakter ludzkiej natury. Dla wzrokowców wygospodarowano na płycie sekcję multimedialną, na którą składa się ponad setka zdjęć koncertowych oraz wideoklip do utworu "Massacre". Moim zdaniem jest to, jak na razie, najlepszy splicik z Redrum666 i już nie mogę się doczekać kolejnych tego typu wydawnictw, które zapowiadane są na ich oficjalnej stronie internetowej. Warto kupić !


wróć na górę strony


"Portrait of Fanatic"

Kącik Muzyczny (www.muzyka-am.prv.pl)
EFFECT MURDER - "Portrait Of Fanatic"
EFFECT MURDER - jeszcze jeden nietuzinkowy band zrodzony przez białostocką scenę. Scenę, która powoli, ale skutecznie stara się zdobyć sam szczyt. Piekielna muzyczna maszyna zwąca się "Portrait of Fanatic" doskonale uzupełniona zostaje przez teksty i całość stanowi buntowniczy koncept, który nie da się ukryć, powstał na bazie różnego rodzaju skrajnych i fanatycznych dyktatur, o których ostatnimi czasy jest bardzo głośno. Wiemy już, że teksty nie są dla nich obojętne. Taka też powinna być i sama muzyka, a ta zgodnie z przewidywaniami, stoi na wysokim poziomie. Sześć ścieżek o łącznym czasie trwania przekraczającym nieznacznie 30 minut zabija swoją intensywnością, brutalnością i genialnością aranżacji. Muzycznie płytka bliska jest zdecydowanie amerykańskiej szkole death metal, i to w dodatku jej bardziej brutalnej odmianie. Effect końcowy jest więcej niż poprawny. Zachwyca przede wszystkim brzmienie, uzyskane w zupełnie nieznanym, zapewne nie tylko mnie, Matrix Studio. Zdecydowanym killerem numero uno na całym mini-albumie jest wieńczący płytkę, dwuczęściowy i aż czternastominutowy walcowaty łamaniec, przeplatany telewizyjnymi wstawkami, o wymownym tytule "Fanaticism". Technicznie nie mogę instrumentalistom nic konkretnego zarzucić - ten element w szkolnej skali oceniam na "piątkę z plusem". Jedyny słyszalny mankament to dziwne trzaski na mojej kopii, będące pewnie wynikiem jakiegoś niedopatrzenia. Jeżeli siedzicie w brutalnej muzie, nie możecie tego albumu przegapić. Poza tym polecam wszystkim, którzy lubują się w niekonwencjonalnych rozwiązaniach ukrytych pod ekstremalną warstwą dźwiękową...

OLD TEMPLE
EFFECT MURDER "Portrait of Fanatic"
Szczerze powiedziawszy, EFFECT MURDER poznałem dopiero na koncercie z Abused Majesty, a że sam występ był wysokich lotów, prośba o demówkę została raptem wysłana i rozpatrzona bardzo pozytywnie, hehe... Ponownie rzuca się w oczy zajebiście profesjonalnie wydanie (coraz częściej mamy do czynienia z takowymi materiałami - i chwała Bogu), co cieszy oko niemało. A, jak jeszcze zawartość muzyczna jest równa estetycznej, to już bajecznie! Co my tutaj mamy... Niby tylko 6 kawałków, a całość trwa ponad pół godziny - no no, nieźle! Odbiegając deko od tematu - nazwa, image kapeli nawiązują bezpośrednio do brudnego i miażdżąco ciężkiego grindcore'a, lecz już pierwszy kawałek "Hate Glorification" przestawia nas na zgoła odmienne tory... Oczywiście grind także tu jest, głównie za sprawą chorych, ekstremalnie niskich wokali Konrada, lecz sama gra... Kurwa, muzyka to na pewno death metal, nawet brutal brutal death metal, ale... No właśnie - białostoczanie ten brutal dosłownie zgwałcili! Bezmyślnej, chorej łupanki na poziome przedszkola tutaj wcale nie szukajcie! EFFECT MURDER chyba nasłuchało się to i owo od Immolation, Morbid Angel, tylko, że podlało to sosem aż skurwysyńskiej brutalności!!! Mnogość riffów, mnogość świetnych pomysłów robi niesamowite wrażenie. Tym lepiej się tego słucha, gdyż i brzmienie wypracowane w niejakim Matrix Studio i przede wszystkim nienaganna technika użytkowa muzyków mocno daje w banię! Polecam "Eat Shit and Die" wszystkim niedowiarkom mówiącym, że brutal to bezmyślne napierdalanie w instrumenty... Na osobne kilka zdań zasługuje warstwa nie muzyczna, czyli teksty... Koprofadzy i inni zboczeńcy raczej nic tu dla siebie nie znajdą. Konrad jest człowiekiem o wiele ambitniejszym i skupił się na zagadnieniach czysto społecznych, dotyczących bezpośrednio człowieka - jego czynów, zachowań itp., jak i też politycznych... Powiem szczerze, że o wiele przyjemniej słucha się takiej muzyki wiedząc, iż nie jest to ciągłe pierdolenie o jebaniu, sraniu na siebie i szlachtowaniu wszystkiego, co się rusza... Za to jestem EM dozgonnie wdzięczny! Na koniec zostawiłem sobie kwestię multimedii. Otóż po wpakowaniu płytki do komputera dostajemy kilka teledysków, galerię i kilka faktów z życia kapeli - bardzo przyjemny to dodatek i wzmaga atrakcyjność wśród potencjalnych kupców, hehe. EFFECT MURDER ze swoim "Portrait of Fanatic" może nie ustala nowych standardów, ale na pewno rozpycha się brutalnie łokciami wśród możnych sceny... Uważajcie kurwa na nich... Następna płyta może postawić wszystko do góry nogami...

NBC MUSIC SERNICE
EFFECT MURDER - "Portrait Of Fanatic"
Słucham sobie najświeższego wydawnictwa Białostockiego EFFECT MURDER i micha cieszy mi się jak złoto. Chłopaki z Effect'a nagrali materiał, który chyba jest jednym z najlepszych grind'owo/death'owych wydawnictw jakie w tym roku ukazały się w Polsce! Mamy tu bardzo dobrze zgranych muzyków, dobrze brzmiącą muzykę, kawałki, które należycie kopią dupsko i fajne rozwiązania aranżacyjne. To co mi od razu wpadło w ucho to świetna praca basu (klangi), który jeśli chodzi o grind/death prawie zawsze jest niezauważalny a tutaj jednak chłopaki postanowili zrobić inaczej. Effect Murder nie nudzi jak prukwa na targu, tylko zaskakuje czymś ciekawym w każdym utworze. Raz sypią się zajebiście motoryczne riffy, za chwilę dowalą jakimś grind'em a potem odpowiednio przyhamują i niszczą ciężarem. Pięknie się tego słucha! Ich muzyka jest trochę chaotyczna i nie powiedziałbym że typowa, standardowa. Effect ma swój pomysł na granie i doskonale to słychać! Trochę nie podoba mi się to sztuczne przedłużenie czasu płyty (ostatni kawałek), ale to przecież kropla w morzu zajebistej całości! Szkoda, że egzemplarz, który dostałem do recenzowania ma jakieś błędy. Chodzi mi o cholerne trzaski do 3 kawałka włącznie, które odbierają przyjemność ze słuchania. Chłopaki, sprawdźcie gdzie tłoczyliście te płyty bo źle by było gdyby trafiły one do sprzedaży - to tak na marginesie. Jeszcze napomknę że płyta jest wydana w pełni profesjonalnie i nawet prężna wytwórnia nie powstydziłaby się takiej oprawy graficznej. Pozostaje jeszcze wymienić sekcję multimedialną do odpalenia na kompie. Jak sami widzicie "Portrait Of Fanatic" jest pełen niespodzianek i nieraz Was zaskoczy heh. Ogólnie - wyśmienita i perfekcyjna robota!

PSYCHO ZINE
EFFECT MURDER - "Portrait Of fanatic"
Z kolejnym materiałem EFFECT MURDER wiązała się pewna niewiadoma. Czy kompozycje pójdą w jeszcze większą technikę, a może utwory przeistoczą się w przestrzeń o większym natężeniu masy i bezkompromisowego wizerunku. Nie będę ukrywał iż bardziej obstawiałem tą druga opcję, bo poza Death, Cryptopsy, Prejudice techniczny death może dla mnie nie istnieć. Jak się spisał sam zespół ? "Portrait Of Fanatic" zaczyna się nieco egzotycznie lecz później słyszymy namacalny dowód na to, że EF poczynił pewien progres, największy w kwestii brzmieniowej lecz i również w samych kompozycjach, co prawda są to drobne szczegóły, ale jest jednak inaczej. Sound tych sześciu pieśni jest bardziej chory, nie ogolony, z zarośniętymi pachami i ze stojącymi w kącie skarpetami. Oczywistym jest, iż zwiększa to automatycznie siłę rażenia każdego przystojniaka z osobna, tak więc ogólne wrażenie wymaga twardej szczeny i dobrze. Kompozycje posunięto w większą brutalność niż te na "Pathology Of Society" jest to takie mniej kalkulatorowe, po prostu więcej ognia w pytę już na samym wstępie. Poruszając temat samych aranżacji to zaopatrzono je w odrobinę większą ilość blastów lub najzwyczajniej klasycznych temp. "Portrait of Fanatic" jest demówką powoli wyzwalającą sie z dominującej techniki, lecz spokojnie, spokojnie. Niby granie całkiem zrozumiałe, niby jedziemy z szybkimi blastami, a zaraz wkręca nas w wir wyższych partii gitarowych i brzeszczących talerzy. Patrząc na skład, w jakim nagrano drugie promo zauważamy pewne zmiany, w tym dochodzi drugie wiosło, więc możliwe jest iż przetasowania składowe przyczyniły się do wzrostu potencjału tego zespołu. Kawałki nagrano w przeciągu dwóch lat od debiutanta, czyli było trochę czasu na przemyślenia, małe, większe analizy i w końcu wyciągnięcie prognoz na kolejne uderzenie. Ja dodam jedynie tyle, że nie są to decyzje chybione, a już tym bardziej słabo zrealizowane.

MASTERFULL MAGAZINE
EFFECT MURDER- "Portrait Of Fanatic"
Białystok podnosi łeb. Przez jakiś czas tamtejsze rejony popadły w muzyczną stagnację... widać młodzi ćwiczyli warsztat, a starsi popijali jabole albo włóczyli się po obcych landach. Effect murder stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Muzyka, która sączy się z "Portrait of fanatic" to niczym nie skrępowany brutalny death metal z wpływami grindu na, powiedzmy to sobie szczerze, światowym poziomie. Nieszablonowe kompozycje, świetny warsztat, konglomerat pomysłów... słowem - moc! EFFECT MURDER ze swoim trochę zakręconym death/grindem świetnie pasowaliby do wytwórni typu Relapse... "Portrait of fanatic" zaskakuje swoją ambitnością i nieco świeższym spojrzeniem na death metalowy monolit. Sporo tu technicznych zawijasków, trochę chorych sampli, masa ciekawych i co ważne zróżnicowanych wokaliz. W ich muzyce naprawdę sporo się dzieje, nie ma czasu na nudę, no i co najważniejsze wali po pysku równo i skutecznie. Białostoczanie kojarzą mi się trochę z wypadkową starszego Yattering i Brutal truth... przyznacie - wzorce słuszne. Cóż dodać? Płytka jest świetnie wydana, zawiera dodatkową sekcję multimedialną... EFFECT MURDER przyłożyli się do swojej muzyki i jej opakowania, teraz czas na was byście się im odwdzięczyli kupując to cudeńko.

METAL RULEZ
EFFECT MURDER - "Portrait Of Fanatic"
Wiele razy już próbowałem dojść przyczyny, dlaczego jest tak, że są zespoły, które pitolą sobie coś tam i wydają płyty dla wielkich wytwórni, a znowuż inne kapele grają muzykę na najwyższym poziomie i nigdy nie wychodzą poza bycie demówkowym bandem. Hmmm... może to brak szczęścia, albo znajomości, a może jedno i drugie. Można też winę zrzucić na zły los, który sprawił, że muzycy urodzili się za późno, albo wyprzedzają swój czas o lata świetlne. Można by tak gdybać całą noc i zacząć na nowo nad ranem popijając klina, gdy promienie słoneczne wlewają się do mózgu przez przekrwawione oczy. A jak te moje dywagacje mają się do zespołu EFFECT MURDER? Ano tak, że, kiedy słucham TAKIEGO materiału i czytam, że to tylko demo to mnie krew zalewa (nie tego Zalefa, który został laureatem Idola he he he...). "Portrait of fanatic" miażdży swoim ciężarem wszystko, co napotka na drodze. Death metal, z lekkimi acz słyszalnymi naleciałościami grind core'a przygniata swoją ciężką łapą i rozrywa słuchacza na kawałki. EM to bestia, która szybkimi pociągnięciami odrywa kawałki mięsa by po chwili wolno i ze sadystycznym spojrzeniem zanurzyć pazury w otwartych ranach żyjącej wciąż ofiary (czyt. słuchacza). Tak, wszyscy to lubimy! Najbardziej jestem zachwycony lekkością, z jaką chłopaki podają swoją muzykę. Jak od okrutnego naparzania przechodzą do zaskakujących i śmiałych rozwiązań. Tak, umiejętności i precyzji Białostoczanom odmówić nie można. Słychać, że zespół nie gra od wczoraj i na niejednej scenie swoje opierzenie zostawił. Materiał momentami bardzo kojarzy mi się z "Murder's Concept" YATTERING, co nie powinno być zrozumiane jako zarzut, a raczej jako argument przemawiający na korzyść EM gdyż druga płyta drużyny Świerszcza stoi w moich rankingach bardzo wysoko! Słuchanie "Portrait of fanatic" można porównać do poruszania się po ciemku po cudzym mieszkaniu - nigdy nie wiadomo w co za chwilę przywalisz kolanem. Wszystkim, którym muzyka EM nie zrobiła dostatecznej dziury nad brwiami polecam zapoznać się jeszcze z tekstami bo widać, że chłopaki nie gęsi i swój przekaz mają. Uważam, że EFFECT MURDER to godny polecenia zespół i mam nadzieję, że zobaczę kiedyś ich płyty z logiem jakiegoś znaczącego labelu! Mocna rzecz!!!

PESTILENT DEATH ZINE
EFFECT MURDER -"Portrait Of Fanatic"
EFFECT MURDER jest kolejnym przedstawicielem coraz prężniej rozwijającej się białostockiej sceny metalowej. Na Portrecie Fanatyka zaprezentował nam nieco ponad 30 minut brutalnego death metalu przyprawionego grind'em. Jest to drugie wydawnictwo białostoczczan, w którym zaprezentowali nam całą prawdę o świecie, w którym przyszło nam żyć, świecie przesiąkniętym nienawiścią, wojnami i ogromną ilością fanatyków rządnych krwawych ofiar. Płytkę rozpoczyna brutalny "Hate Glorification", w którym nie brakuje zakręconych riffów, popisów wokalnych. Swoje wysokie umiejętności prezentuje perkusista napierdalający po garach niczym Meserschmitt w czasie wojny. Tak jest przez cały czas trwania płytki. Śmierć, spustoszenie, nienawiść, agresja, wszystkie te czynniki nie opuszczają tego materiału przez cały czas jego trwania. Jedynym wyróżniającym się utworem jest ostatni "Fanaticism" pokazujący nieco wolniejsze oblicze zespołu, zakończony przemówieniem G. Busha, bodajże z 11 września. Brutalne dźwięki jakie wydobywają się z głośników podczas słuchania "Portrait..." potrafią uszkodzić niejednego twardziela, dlatego waga piórkowa niech się dla swojego dobra lepiej to tego krążka nie zbliża bo może się stać nieszczęście. Naprawdę ostre, brutalne dźwięki dla wszystkich chorych umysłowo popaprańców. No i się wydałem...
Wasiu

METAL RULEZ
EFFECT MURDER - "Portrait Of Fanatic"
Techniczny death/grind pozbawiony szczypty klimatu... Nie musze chyba kolejny już raz pisać, że to raczej nie moja muzyka; Tylko czasami coś mnie najdzie, zagubię drogę i trafiam wtedy w te dalekie i dziwne rejony, w których nie czuję się jednak nigdy zbyt pewnie. No i właśnie przychodzi mi się teraz zmierzyć się z "Portretem Fanatyka;, czyli ostatnią płytą naszego krajowego lidera w dziedzinie uspołeczniania i poruszania twardych i nieczułych serc poprzez brutalną, skomplikowaną i złożoną mięsną sieczkę grupy EFFECT MURDER. Sound jest tu naprawde przedni i pozwala docenić to co muzycy nam napłodzili. Ciężkie, surowe gitary są bardzo czytelne i katują uszy zwolenników ekstremy różniastymi zagrywkami; od przeważających technicznych wygibasów, po prostsze, walcowate fragmenty. Bzyk męczy zestaw perkusyjny niemiłosiernymi połamańcami przyprawiając mnie o ból czaszki, a Konrad ryczy na różne sposoby, od typowych growli, po świńskie chrumkanie i inne rzyganie. Szkoda, że nie posiliło się EFFECT MURDER o stworzenie czegoś bardziej charakterystycznego, bo umiejętności ku temu są bez wątpienia wystarczające. Czasem wydaje mi się nawet, że słucham czegoś co dawno już było napisane i zespół ogrywa tylko jakiś partie od tyłu hahaha. Specjalnie oryginalne to chłopaki nie są, ale nie będę im tego brał na minus, bo czy jakiś prawdziwy fanatyk technicznego death melatu chce słyszeć coś nowatorskiego?? Nie, nie, nie. Ale i tak w tym rzecz, że ja fanem podobnych dźwięków nie jestem hehe!

VIA NOCTURNA MAGAZINE
EFFECT MURDER - "Portrait Of Fanatic"
Wystarczyłoby powiedzieć, że EFFECT MURDER gra ambitny, grindujący death metal z wykopem, żeby w miarę prosty sposób oddać istotę dźwięków na "Portrait Of Fanatic". Od pierwszych taktów płyty słychać, że nie mamy do czynienia z amatorami, czego dowodem są dojrzałe i nieszablonowe kompozycje. Niektóre patenty wykorzystane w takich utworach jak "Sick Animal", czy "Against Terror" są próbą tchnięcia życia w nieco skostniałe struktury grind/death. Nie zawsze mogą wydawać się one trafne, choć na pewno nie należy odmawiać muzykom EFFECT MURDER odwagi. Częste zmiany tempa, łamanie struktur i wykorzystywanie przeróżnych sampli i efektów składa się na bardzo urozmaicony obraz "Portrait Of Fanatic". Zdecydowanie odróżnia to EFFECT MURDER od całego grona wtórnych projektów, systematycznie odgrzewających kotlety. Osobiście, żaden ze mnie entuzjasta grindu, ale solidną muzyczną robotę docenić potrafię, a w przypadku EFFECT MURDER nie można mówić o fuszerce. Abum "Portrait Of Fanatic" to ponad 30 minut konkretnej i zaangażowanej muzyki, z dużymi perspektywami rozwoju. Na pewno nie jest to ostatnie słowo EFFECT MURDER, a mocne otwarcie death metalowej uczty.

SYRINGE ZINE
EFFECT MURDER - "Portrait Of Fanatic"
No i znowu ten Białystok... Tym razem na stronach SYRINGE zine zagości formacja ( bynajmniej nie "nieżywych schabów") EFFECT MURDER, która dość często pojawia się na łamach podziemnych zinów. I dlatego pozwolę sobie tutaj pochwałę odnośnie promocji zespołu, bardzo dobrze sobie radzicie w tej kwestii. Trochę gorzej będzie z muzyką, a raczej z jej brzmieniem. Niby wszystko poprawnie zagrane, ale bez tego swoistego brudu i mocy. Wydaje mi się, że koleżkowie powinni trochę zniżyć strój gitar, bo jak dla mnie jest zbyt sztuczny i sterylny. W ogóle nie czuję, że na tym materiale są dwie gitary, bo wszystko brzmi jakoś tak płasko. Zbyt mało basowego, niskiego wymiotu. Być może powodem tego jest fakt, iż Johny i Co. nie nagrywali w Hertz, ale w Matrix studio. A co ciekawe, na koncertach jest całkiem cacy - ciężko, brutalnie, czyli wszystko czego trzeba. Ale co poradzić, jak na płycie nie jest tak fajnie.Wokalu też nie można zaliczyć do najlepszych. Zbyt wysoki, chwilami piskliwy, mam także niekiedy wrażenie, że Konrad się zapowietrza. Dobra, nie będę już tak jechał po EFFECT MURDER, bo jest tu jednak kilka, a nawet sporo, ciekawych motywów. Widać wyraźnie, że po "Pathology Of Society" zespół zachował swój styl, a także nieznacznie go poprawił. Kompozycje wydają się bardziej chwytliwe i ciekawe. Są tu też typowe dla rzeczonych Effectów szybkie, charakterystyczne zagrywki, ci którzy słyszeli ich muzykę, wiedzą o co chodzi. Wielką sympatią darzę na tym materiale połamane konstrukcje kawałków, oraz niestandartowe i niespodziewane zwolnienia. Ciekawie brzmią też iście jazzowe wstawki jak np. w "Conscience Of Murderer". Bardzo podoba mi się też ostatni kawałek "Fanaticism", kończący się długawą solówką okraszoną dialogami różnych osób na temat, jak domniemam, fanatyzmu hehe. Na "Portrait..." został umieszczony ukryty kawałek, a jest to coś w rodzaju muzyki etnicznej, czyli jakieś tam-tamy, bum-bumy i tym podobne klimaty... Do płytki dołączona jest ścieżka multimedialna, a niej m.in. zdjęcia, 3 teledyski, i o ile pamiętam też teksty. Jak wyżej widać recenzja wyszła mi trochę "fifty-fifty", ciężko mi powiedzieć czy ten materiał jest dobry czy też nie. Ocenę pozostawiam wam. Bardziej podobała mi się "Pathology..."

EFFECT MURDER - "Portrait Of Fanatic"
Po pierwszym przesłuchaniu tego krążka, chcę powiedzieć w zasadzie jedno, gratulują John'emu i reszcie załogi tego teamu. Już nagrywając debiutanckie demo, EFFECT MURDER pokazał, iż można liczyć na ten zespół w przyszłości. Przynajmniej takie były moje założenia, i pewne oczekiwania, które z momentem trzymania tej płytki w łapskach, niejako się ziściły. Zespół tym razem, nie tyle trzyma wcześniejszy fason, ale w swoich kompozycjach, posunął się dalece do przodu, zarówno pod względem komponowania, jak i samych umiejętności instrumentalnych. "Portrait Of Fanatic", jest materiałem wielopoziomowym, niesamowicie złożonym, mocno zróżnicowanym i bardzo rozbudowanym. Nie brak tu technicznych niuansów, smaczków, czy klimatu, który ja na własne potrzeby nazwałbym orientalnym, co dla Was, nie powinno się równać z folkiem, czy innym gównem. Powalająca ekstrema, wściekłość, charyzma i miazga. Białostoczanie, tchnęli w ten krążek potężną dawkę energii, nie zapominając o death metalowym chaosie, i ciężarze, którego efektem jest śmierć pod kołami rozpędzonego ciągnika siodłowego. Po takich słowach, można by się pewnie spodziewać dominujących mega prędkości, w których skumulowane są setki riffów, i uderzeń w gary. Nic bardziej mylnego. Owszem, prędkości są, zabójcze przyśpieszenia jak najbardziej też, ale EFFECT MURDER często korzysta z przetaczających się zwolnień, powodujących napływ adrenalinki, i mordercze uciskanie na mózg. Ciągle łamią tempa, wyginają riffy, momentami sprawiając wrażenie doskonałej improwizacji, co jednocześnie samo się wyklucza, bo materiał jest bardzo przemyślany, beż potknięć, pełen zakamarków, smaczków, "sztuczek" i chwil, kiedy człowiek próbuje wręcz zastanowić się nad pojedynczym zagraniem, chcą je dokładnie zanalizować. Wiele wniosło do tego stuffu drugie wiosło, i bardziej zakręcony warsztat perkusisty. Nie sposób przewidzieć kolejnych utworów, czy następujących po sobie fragmentów, a więc dodatkowa zaleta - nie przewidywalność. Pikanterii całości dodaje klimat, introsy, sample, czy jak tam sobie chcecie to nazwać. "Portret Fanatyka" niesie zagładę i lodowaty powiew śmierci, a dookoła snuje się cierpienie. I okazuje się, że można brzmieć bardzo dobrze i masywnie, nie koniecznie korzystając z usług osławionego Hertz Studio, do którego ja osobiście nic nie mam, lecz lubię tych, którzy ciągle szukają, chcą wnosić własne innowacje. Na płycie, znajdziecie również część multimedialną z całą masą fotosów, biosem, profesjonalnym klipem - dość surowym, raczej nisko budżetowym, ale posiadającym w sobie pierwotną brutalność - i obszernymi fragmentami koncertowych zapisów, również do pooglądania. Mus dla śmierć metalo-żerców. A swoją drogą, powinni puszczać ten album Bush'owi przed snem. Ciekawe, czy zrozumiałby alegorię do tytułu?!


wróć na górę strony


"Imanusi /Blinded"

NBC MUSIC SERVICE
EFFECT MURDER / BLOODPAINT - "Imanusi / Blindead"
Jakoś nie może się przebić wyżej białostocki EFFECT MURDER, chociaż siła z jaką argumentuje swoje jestestwo godna jest podziwu. Na każdym poprzednim wydawnictwie mieli coś innego, ale zarazem ciekawego do przekazania. Nie inaczej jest tym razem, nowy materiał nosi nazwę "Imanusi" i prezentuje kolejne oblicze morderców, kolejne, w którym jak słychać czują się znakomicie. Johny zapowiadał jeszcze na długo przed ukazaniem się materiału, że będzie to trochę prostsza i weselsza muza. Chyba jednak nie do końca tak jest... Rozpoczynające split "Tsunami", wiadomo jak to kataklizm, czyni jednak totalne spustoszenie i po starciu z takim żywiołem nie może być mowy o żadnych 'cudownie ocalałych' - ten song pochłania nas niczym potężna fala będąca wynikiem szalejącego tornada. Od razu daje się zauważyć drobna ewolucja wyczuwalna w barwie Konrada - ten koleś to jakiś pieprzony zwierzak, bo raczej nikt normalny takich odgłosów nie wydaje. Raz charczy jak zarzynane bydle, raz kwiczy jak sponiewierane prosię - w kogo on się wdał!? Jak ktoś chce obalić darwinowskie wywody, jest ku temu teraz sposobność;) A już najbardziej rozwalił mnie zapowiedzią "Demon Sex" - "Dj, play the bit', haha - no niech mnie drzwi ścisną, bitów tu nie uświadczysz, za to blasty, no! - to już inna bajka. Zmienił się nam EFFECT MURDER, nie tylko w warstwie wokalnej, muzycznie jest także zdecydowanie dosadniej, mniej tu chwytliwych momentów, chociaż w tych klimatach startuje "Slava Panoramix'u". A już naprawdę konkretnym debeściakiem jest utrzymany w detektywistycznej konwencji song zatytułowany "Where's the Pig". Jak dalej nie wiecie, to moja wskazówka brzmi: poszukajcie za czymś, co wygląda jak "takie sitko, takie radio, do tego się mówi", haha. Ziomkowie z Bloodpaint także się nie patyczkują, łapią za gitary i pałeczki (nono:) i zaczynają te swoje ceremoniały związane z wypruwaniem flaków. Co ciekawe nie boją się eksperymentować również poza obrębem death metalowego rzemiosła, czego dowodem są mistyczne, klawiszowe ozdabiacze ("Prelude", "Deception" oraz najbardziej rozbudowany "Remembrance", który przypomina trochę alternatywną wersję "Baby the Handgun" Enter Chaos). Po tym drugim fajowo łamią kości i żeberka, miażdżą czaszkę i brzmi to trochę jakby wymieszać wpływy starych oblicz Vader i Demise - czyli brutalna, gęsto posiekana zmianami temp młócka z melodyjnymi, przestrzennymi fragmentami. Zupełnie to samo mógłbym napisać o genialnym "Humanity", posłuchajcie jak pracują stopy Maestro, jak swobodnie płyną riffy Długiego i Pulpeta, jak dobrze w to wszystko trafia ze swym głosem Sebasios - pierwszorzędna masakra! To jest muza, jakiej nam trzeba - z ikrą, ze znamiennymi zagrywkami będącymi alternatywą na wszelkie bezpłciowe gówno lansowane ostatnio. Szukajcie tego splita, bo naprawdę warto, jest profesjonalnie wydany, ma zajefajną rozkładaną książeczkę, no i zawiera to co najważniejsze - mocną muzę! P.S. Jedni jak i drudzy dorzucili kilka fotek, Effect swoim zwyczajem także klipy live - zobaczcie sami jakie rozpętują piekło!

PSYCHO ZINE
EFFECT MURDER / BLOODPAINT - "Imanusi/Blinded"
Trzymam w łapach żywy dowód na ciągłą ewolucje jednego z dwóch zespołów tworzących split EFFECT MURDER "Imanusi" / Bloodpaint "Blinded". Jako, że pierwszy naciera EF to pozwoliłem sobie na taki, a nie inny wstęp, który oczywiście poparty jest jak najbardziej zawartością muzyczną w postaci pięciu kawałków ( 5,6 - jakaś magiczna liczba, czy jak ? ) Poprzednia demówka zespołu była solidnym spoiwem technicznej łamaniny z mocnym wykopem i nie gorszym wcale brzmieniem, natomiast "Imanusi" to w większości zupełnie inne granie. Chłopaki w ponownie innym składzie porzucają jeszcze więcej techniki na rzecz brutalnego łojenia, zgarniającego już całkiem niezłe plony. Kawałki niczym trędowate zarażają swym rozmachem, zasyfionym prawie po brzegi brzmieniem. Z pewnością walory smakowe krążka wyciąga prawie krystaliczna czytelność i chyba ta kwestia pozostanie w EFFECT MURDER co najmniej przez długi czas. Nieistotne, jaki kaliber panowie odpalą, będzie wiadomo, jak w szwajcaraku, co gdzie upada, jaka tonacja, który talerz. Drugim kandydatem do zdobycia serca wybranki jest Bloodpaint, z materiałem "Blinded", wcześniej znany jako Antares. No i powiem, że jak do tej pory szczerze kibicowałem EF to w tym rozdaniu większe szanse niesie ze sobą druga cześć splitu. Wystarczy zapodać drugi w kolejce "Our Mirror Reflections" i sytuacja staje się bynajmniej dla mnie jasna. Większe opętanie i w pierwszej kolejności bardziej soczyste, głębsze brzmienie, stawiające nas przed materiałem bardziej barbarzyńskim, gdzie możemy już mówić o otwartej tkance mięśniowej. Gdzieś w środku napotykamy lekkie zapożyczenia od Madera, lecz nie należy ich traktować w jakimkolwiek stopniu rozlegle. Swoją obecnością i to nawet sporą uraczą nas przyzwoitą techniką, będącą tematem o różnorodnym pryzmacie. Kręcioły mogą być postaci klasycznej lub bardziej wtrącające się krótkim akcentem do całego zarysu, który robi i tak bardzo dobre wrażenie. Bloodpaint..... gdyby nie te instrumentalne wstawki ( co to jest do cholery ? ) byłoby wprost wyśmienicie. EFFECT MURDER "Imanusi"/ Bloodpaint "Blinded" to spotkanie twardych zawodników i bez długich obrad można jednogłośnie powiedzieć, że każdy fanatyk ostrej naparzanki powinien doświadczyć tych trzynastu utworów na własnym grzbiecie, a zwłaszcza tych ośmiu ostatnich, należących do malujących czerwoną cieczą.

MROCZNA STREFA / PAGAN REC.
EFFECT MURDER / BLOODPAINT - "Imanusi / Blinded"
Białostockie Metal Jeers wyszło z ciekawą i w sumie potrzebną inicjatywą, jaką jest wspieranie lokalnej sceny poprzez wydawanie zina, prowadzenie dystrybucji oraz wypuszczanie płyt z muzyką tamtejszych kapel. Dzięki temu szansę na zaistnienie otrzymały między innymi EFFECT MURDER oraz BLOODPAINT. Ci pierwsi mają już na koncie kilka mniejszych wydawnictw oraz całkiem pokaźną ilość koncertów na terenie całego kraju. "Imanusi" to jak na razie najnowszy materiał tego bandu i mam wrażenie, że najciekawszy i najbardziej różnorodny. Już poprzednie demo, "Portrait of Fanatic", pokazało ekipę Johny'ego w pozytywnym świetle, bo pomimo jeszcze niezbyt długiego stażu, muzycy kombinowali w ramach pozornie niereformowalnego gatunku jakim jest grind/death i dowiedli, że można zagrać świeżo, a przy tym cholernie ekstremalnie. Na "Imanusi" jest pięć premierowych kawałków, które łączą w sobie szaleństwo znane z wielu krążków czeskich formacji tego typu z zaskakującymi, lekko jazzowymi zagrywkami. Szczególnie słychać to w "Total Fucking Massacre", a z kolei tradycyjne grind'owe brzmienia przynosi "Slava Panoramix'u". Szkoda tylko, że to w sumie tak krótki stuff, ale zawsze można wciśnąć repeat z cyferką "1". Heh, rosną następcy DEAD INFECTION czy SQUASH BOWELS... BLOODPAINT, mimo że działa ciut dłużej od EFFECT MURDER, to zdaje się być znacznie mniej znany. Pochodząca z Dąbrowy Białostockiej grupa startowała jako ANTARES, nieco później nagrała "Demo '99", a po kilkuletniej przerwie zagościła w progach olsztyńskiego Selani Studio, gdzie powstało demo "Blinded". I właśnie ten materiał znalazł się na opisywanym splicie. Czteroosobowy zespół jest wierny formule old-skulowego death metalu przypominającego nieco wczesne dokonania GOREFEST (wokale, styl grania gitarzystów) i tylko od czasu do czasu podkręca tempo, co w dużym stopniu urozmaica te może nie nadzwyczaj oryginalne dźwięki, ale nie można powiedzieć, by nie przykuwały ucha. Nie brakuje też klawiszowych interludiów, co też może nie jest jakimś szczególnym novum, ale wprowadza sporą dozę klimatu. Dla tych, którym sama muzyka to mało, oba zespoły przygotowały porcję multimediów: EFFECT MURDER - kilka koncertowych video clipów z koncertów w różnych miejscach Polski, galerię zdjęć i fragment jednej z prób, BLOODPAINT - serię zdjęć różnego rodzaju.

VIA NOCTURNA MAGAZINE
EFFECT MURDER / BLOODPAINT - "Imanusi / Blindead"
Znowu białostocki, grindujący death metal w postaci EFFECT MURDER dał się wszystkim we znaki wypluwając za sprawą Metal Jeers Prod. całkiem zgrabnego splita. Oprócz wspomnianego bandu na krążku znalazły się nagrania podlaskiego BLOODPAINT, które uzupełniają tą jakże ciekawą propozycję wydawniczą. Zacznijmy jednak od początku. Materiał "Imanusi" potwierdza, że EFFECT MURDER to bardzo ciekawy twór, zasługujący na uwagę i kilka dodatkowych chwil więcej w czytniku CD. Cholernie dynamicznie i żywiołowo, ale jakże mogłoby być inaczej w utworze zatytułowanym "Tsunami"? Wszystko jest tutaj dobrze przemyślane, nie ma jakiejś przypadkowości, ale nie słychać również rutyny. To już kolejny materiał Białostoczan, ale widać, że jeszcze mają kilka pomysłów na granie i nie wypalili się na poprzedniej pełnometrażowej płycie "Portait of Fanatic". Niekoniecznie może porwała mnie ta muzyka, ale dla fanów gatunku na pewno jest to pozycja obowiązkowa. Najbardziej brakuje mi tutaj czegoś, co jest cholernie trudne do zdefiniowana, być może wręcz nieuchwytne, ale jednak brak tego "czegoś" jest odczuwalny. Być może zabrakło świni, jak to postulowane jest w ostatnim numerze zespołu "Where is the pig?". Tak czy siak nie jest to ważne, jeśli potraktujemy "Imanusi" jako zapowiedź pełnograja. Znając EFFECT MURDER na pewno będzie na nim coś, co znowu zaskoczy. Druga część splitu, "Blindead" nieco młodszego stażem BLOODPAINT to porcja death metalowej sieczki z kilkoma smaczkami, choć bez większych rewelacji. Na tle EFFECT MURDER zespół BLOODPAINT nie prezentuje się tak okazale, jak pewnie mógłby samemu. Widać, że nie są "driving force" tego splitu. Nie brak muzyce zespołu pewnej energii i siły wyrazu, która odpowiednio rozwijana na pewno będzie mogła skopać kilka tyłków na polskiej scenie. Na dzień dzisiejszy jednak "Blindead" nie jest kandydatem na materiał miesiąca, choć zespołowi nie brak potencjału, jeśli będzie w tym wszystkim jeszcze jakaś odrobina innowacyjności, której mi tutaj brakuje, mimo kilku zagrywek klawiszowych i innych ozdobników. Podsumowując split EFFECT MURDER i BLOODPAINT to w miarę dobra i ciekawa propozycja dla death metalowców o grindowym zacięciu. Nie ma tu nie wiadomo jakich rewelacji, ale jest szczerość w podejściu do muzyki i specyficzny klimat, którego próżno często szukać na innych splitach. Klasycznie umieszczono również multimedia i kilka dodatków, co powinno przekonać niezdecydowanych.
Ophidian

BORN TO DIE ZINE
EFFECT MURDER / BLOODPAINT - "Imanusi / Blindead"
Z EFFECT MURDER jest tak, że zawsze trafiali ze swoim graniem w moje gusta, zaskarbiając sobie przy tym moje uczucia, co bezpośrednio przekładało się na ciepłe słowa pod adresem ich wcześniejszych wydawnictw. No i przyznam, że nie inaczej będzie i tym razem. Nie chodzi tu o żadne przekupcze koligacje, tylko o sam fakt, iż białostoczanie robią ze swoim hałasem kawał ciężkiej i dobrej roboty. Ten band jeszcze ani razu nie spłodził dwóch tak samo brzmiących i identycznych stylistycznie krążków. Być może to efekt multi-wymiarowej wszechstronności i kompozytorskich umiejętności tej ekipy, może wynik ciągle zmieniającego się składu zespołu, a może zwyczajnie poszukiwanie własnego stylu i chęć za każdym razem pogrania czegoś innego, uciekając przy tym od zwykłej, rutyniarskiej nudy. Najważniejsze, że EFFECT MURDER potrafi się odnaleźć w każdym z serwowanych przez siebie obrębów stylistycznych brutalnego grania. Bez względu czy jest to bardziej bezpośrednia i prostsza forma przekazu, czy też zakręcona, połamana struktura aranżacyjna, EFFECT MURDER zawsze ma coś do przekazania. "Imanusi" to wściekłość i celny strzał w dolną część uzębienia. Jest tu trochę wygibasów, ale jak na moje ucho, tym razem chodzi o większą bezpośredniość i aby bez niepotrzebnych wycieczek, szybko dotrzeć do celu. I przyznam, że to im się udaje. "Imanusi" tym samym, jest bardziej grind'owym obliczem tego zespołu. Śmierć metal jest niezbędnym ozdobnikiem, i łącznikiem pomiędzy tym co teraz, a tym co już w ich wykonaniu było. Oczywiście, kostucha przebiera swoimi zimnymi paluchami po dźwiękach tego bandu, sącząc swoje zgniłe teorie, ale nie zmienia to faktu, że to grind tym razem panuje w umysłach twórców tego materiału. Solidne brzmienie i świetny materiał. Brawo i z pewnością do następnego razu!!! BLOODPAINT to dla mnie cholernie miła niespodzianka i jeszcze większe zaskoczenie. Nie chodzi już o samą oryginalność, bo na "Blindead" nie ma jej zbyt wiele (uporczywe zbieżności z VADER), to nie powiem, aby ten stuff nie był dla mnie wyrazem sporych możliwości tego zespołu, i dobrym rokowaniem na przyszłość. BLOODPAINT to taki diabeł w brutalnym death metalu. Mimo iż wyraźnie słychać od kogo czerpią swoje inspiracje, to widać, że mają pomysły i wiedzą jak stworzyć coś interesującego. "Blindead" jest rozbudowany technicznie, tylko że wszystko w ramach dobrego smaku i niezbędnej równowagi pomiędzy umiejętnościami muzyków a czasem ciężko strawnym przerostem nadmiernej ekspresji własnego ego nad treścią. Jest gęsto, materiał siecze w każdym elemencie, a oprócz ciężaru i brutalnej masy, kapelka nie unika budowania chwilami dość melodyjnych przestrzeni i przetykania mięcha klawiszowymi wstawkami (introski). Bardzo fajnie komponuje się to względem całości, choć nie przesadzałbym z takimi zabiegami w przyszłości. "Blindead" cechuje płynność, wyraźny cel i umiejętność lansowania rasowej maskary. Split jak najbardziej udany, a nasi krajanie jeszcze raz dokumentują prawdę, że Polacy nie gęsi.... i potrafią konkretnie przyjebać!
Skowron

PESTILENT DEATH ZINE
EFFECT MURDER/BLOODPAINT - "Imanusi / Blinded"
Spragnieni jesteście rzeźni? Nie doświadczyliście już dawno totalnej pierdolonej masakry? To czym prędzej zaopatrzcie się w Split wydany przez białostocki Metal Jeers Prod., na którym spustoszenie sieją dwie brutalne death metalowe ekipy: EFFECT MURDER i BLOODPAINT. Na pewno dostaniecie to na co czekacie. EFFECT MURDER zaatakował pięcioma zabójczymi kataklizmami, które wymiatają z powierzchni ziemi wszystko co im się nawinie. Powodują ogromne spustoszenie w umysłach słuchacza pozostawiające jedynie zgliszcza. Mordercy Ci z płyty na płytę uderzają z co raz większą siłą i agresją, aż strach się bać co będzie na kolejnym materiale. Takie kawałki jak "Tsunami", "Slava Panoramix'u" czy "Demon Sex" po prostu zabijają z ogromna siłą. Podczas każdego z nich, z głośników wyłania się potężna fala dźwięków, a po ścianach spływają strugi krwi ofiar poległych w starciu z tym kataklizmem. BLOODPAINT w zasadzie nie odstaje ze swoją muzyką, a wręcz przeciwnie skutecznie dobija tych, którzy przetrwali starcie z EFFECT MURDER. Ich miażdżące gitary wypruwają flaki z delikwenta, a mordercza perkusja rozwala łby niczym młot pneumatyczny. Trochę to wszystko przypomina mi VADER'a, ale to co odróżnia obie ekipy to brutalniejsze brzmienie BLOODPAINT. Oczywiście mimo, iż chłopaki czerpią z twórczości ekipy Peter'a to parę ich własnych elementów również można odnaleźć. Ogólnie jednak jest zajebiście i miażdżąco. Podsumowując, fajny Split, warty uwagi i zdecydowanie brutalny. Ponadto EFFECT MURDER wrzucił tu dodatkowo parę clipów, a oba zespoły po kilka fotek.
Wasiu

wróć na górę strony